.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

„Lachiw rizaty”, czyli z historii pewnego reproduktu

Daniel Dzienisiewicz
11/03

Obyś żył w ciekawych czasach! (chciałoby się dodać: i miejscu) – nikt trzeźwo myślący nie chce usłyszeć pod swoim adresem tego starożytnego przekleństwa. Niestety ktoś kiedyś musiał te słowa wypowiedzieć, gdyż przyszło nam żyć w czasach aż nader ciekawych. Swoją drogą: zawsze żyliśmy w takich czasach, bo położenie geopolityczne Polski nie należy do najszczęśliwszych, więc właściwie co to za nowość? Siądźmy zatem wygodnie i przeanalizujmy na chłodno naszą sytuację wschodnią.

Zgodnie z koncepcją duetu Giedroyc-Mieroszewski, niepodległość Polski ma wzmacniać istnienie na wschodzie tzw. ULB, tj. niepodległej Ukrainy, Litwy i Białorusi. Dlaczego jest to takie ważne? Otóż blok suwerennych państw na wschodzie oddziela Polskę od Rosji, dzięki czemu nie jesteśmy zmuszeni do bezpośredniego borykania się z różnymi przejawami imperialnej polityki „niedźwiedzia”.

W teorii brzmi to całkiem sensownie, jednak rzeczywistość nie jest już tak kolorowa. Niby trochęśmy dalej od Matuszki Rossiji (teoretycznie!) i jest to jakiś geopolityczny plus, lecz mamy innych sąsiadów, z którymi też trzeba się układać (a, jak wiadomo, przyjaciół wybieramy sami, a sąsiadów daje Bóg „z przydziału”, więc nie ma co dyskutować). Niektórzy sąsiedzi uznają nas za Lachów i Koroniarzy, a nawet za pszeków i ogólnie nie darzą nas największą sympatią, co powodowane jest licznymi resentymentami (oczywiście ten mechanizm działa w obie strony). Ten brak sympatii Polacy (a także Żydzi, Rosjanie, Czesi, Ormianie i sami Ukraińcy) najdotkliwiej odczuli w 1943 r. na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, odczuwamy go czasem w lżejszej formie również dziś. Sakramentalne Lachiw rizaty można nawet obecnie przeczytać czasem gdzieś w odmętach Internetu. Chciałbym poświęcić temu zwrotowi dzisiejszy wpis, gdyż śmiało można uznać go już za reprodukt. Jest on najczęściej (nie bez przyczyny) kojarzony z latami 1943-1944 oraz działalnością OUN-UPA.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że korzenie tego sformułowania sięgają lat wojennych li tylko – jest ono o wiele starsze, tak jak zatargi między Polakami i Ukraińcami. Być może używali go już hajdamacy w XVIII-wiecznym powstaniu przeciw polskiej szlachcie. Wiemy, że w dostępnych nam polskich tekstach było odnotowywane już w XIX w.

Dalej chciałbym przedstawić kilka kontekstów występowania tytułowego reproduktu w różnych tekstach pochodzących z czasów przedwojennych (XIX i XX w.). Wskazują one, niejednokrotnie w dobitny, a nawet mrożący krew w żyłach sposób, że stosunki bywały dość „napięte”.

oai:mbc.malopolska.pl:74227
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:56540
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:61164
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:132149
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:195783
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:182761

To wszystko na dziś. W nadziei, że już nikt nikogo nie będzie rizaty życzymy wszystkiego dobrego!

Tagi