.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Scena polityczna

Daniel Dzienisiewicz
12/17

Książka Dariusza Fikusa pt. „Mowa gazetowa” (Rzeczpospolita, 1994) jest zbiorem felietonów publikowanych w „Rzeczpospolitej” w latach 1992-1994. W tamtym okresie byłem oczywiście dzieckiem, więc nie mogłem czytać jej tuż po wydaniu. Nabyłem ją jednak w tym tygodniu i pochłaniam z wielkim zainteresowaniem, ponieważ jest poświęcona językowi polskiej prasy po roku 1989. Jako wielki miłośnik tej problematyki nie mogę sobie bowiem odmówić tej przyjemności.

Jeden z pierwszych tekstów w książce opisuje pochodzący z języka angielskiego frazem scena polityczna (s. 11-12). Autor wskazuje w nim, że określenie to zaczęto używać w polszczyźnie w okresie po upadku PRL, o którym w kontekście tytułowego wyrażenia pisze następująco:

W przeszłości nie używało się takiego określenia na to, co działo się w Biurze Politycznym, w sojuszniczych stronnictwach, chociaż rząd Mieczysława F. Rakowskiego pracował przy otwartej kurtynie.

W świetle materiału empirycznego, którym dysponujemy, nie mogę się zgodzić z sądem, że to sformułowanie nie było używane w przeszłości. Przedstawię zatem zwięźle historię tego reproduktu w języku polskim w trzech okresach:

  1. 1800-1945
  2. 1945-1989
  3. 1989 - dziś

  4. Wyrażenie scena polityczna w znanym nam znaczeniu odnalazłem już w 1810 r.:

oai:http://ebuw.uw.edu.pl:21287

Ogółem materiał z pierwszego okresu ujawnia 544 wystąpienia tego określenia.

  1. W PRL-u również używano w prasie tej frazy. Odnalazłem 615 użyć, zob. np.:
oai:http://mbc.malopolska.pl:11800
  1. Po roku 1989 scena polityczna faktycznie zrobiła oszałamiającą karierę: ponad 7000 przykładów użycia i prawie 7 wystąpień na 1 mln słów w szczytowym momencie:

Nie była jednak zupełnie nowa, co potwierdzają dane liczbowe i konteksty, w jakich frazem występował w tekstach wcześniej. Współcześnie został on zapewne spopularyzowany pod wpływem wszechobecnego języka angielskiego, w którym to punkcie trudno nie zgodzić się z D. Fikusem.

Tagi