.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

O postępującym kalendarzowym czarnowidztwie

Daniel Dzienisiewicz
05/08

Aztecki kalendarz słoneczny miał składać się z 365 dni. Okres ten podzielono na 18 dwudziestodniowych miesięcy oraz 5 dni (tzw. nemontemi), które według ówczesnych wierzeń miały przynosić nieszczęście. Aby nie zadzierać z losem, podobno stroniono wtedy od wszelkich zajęć, nawet od gotowania. O tym, że kalendarze często „regulowały” nieszczęścia, możemy przekonać się choćby na podstawie wiary w pechowość piątku trzynastego (fakt, kalendarz nie mówi o tym wprost, ale w „narodzie” utarło się takie przekonanie). No dobrze, znaleźliśmy kilka niefortunnych dni − to jednak nic w porównaniu do klęsk, którymi straszono na łamach almanachu Moore’a w 1929 r.

Publikowany już od ponad dwóch i pół wieku, popularny Old Moore’s Almanac jest znany ze swych oryginalnych wróżb i przepowiedni. Tego typu treści nie są z pewnością obce współczesnym czytelnikom kolorowej prasy. O ile jednak wszelkie przepowiednie (np. w postaci horoskopów) są dziś optymistyczne i apolityczne, to trzeba wiedzieć, iż prawie sto lat temu almanachowi Moore’a obca była współczesna poprawność i na 1929 r. przygotowano prawdziwy kalendarz nieszczęść, o czym mogli się przekonać czytelnicy „Strzechy Rodzinnej”:

oai:sbc.org.pl:80458

Można wysnuć z tego żartobliwy morał, że czarnowidztwo postępuje wraz z upływem czasu. Szacowni wróżbici dysponowali jednak pewnymi pokładami miłosierdzia, gdyż oszczędzili biednym ludziom utrapień w maju. W końcu nie ma się co martwić na wiosnę. Czy te makabryczne przepowiednie się sprawdziły? Raczej nie, ale − tradycyjnie już − kto chce − niech wierzy!

Tagi