.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Z rozważań komunijnych

Daniel Dzienisiewicz
05/22

Wczorajszy post przypomniał nam o komunijnych dyskusjach toczonych przez językoznawców (zob. także tutaj). Nawiasem mówiąc, wedle naszej wiedzy dyskusje te nie doprowadziły do wyłonienia syntetycznej nazwy osobowej, która określałaby dziecko przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej. Proponowano komunikantów (co zresztą ma silne uzasadnienie historyczne − zob. linki powyżej; choć konia z rzędem temu, komu nazwa ta kojarzyć się będzie z komunią), komunistów, pierwszokomunikantów, pierwszokomunistów, pierwszokomuniaków, pierwszokomuńców oraz pierwszokomuniątka (uff!), ale mamy wrażenie, że Polacy nie odczuwają pilnej potrzeby zwięzłego nazywania (tj. za pomocą syntetyzmu) takich delikwentów.

Pozostaje nam zatem zgodzić się z Maciejem Malinowskim, że póki co większość zapewne pozostanie przy wyrażeniu dziecko pierwszokomunijne tudzież jego innych analitycznych wariantach (chociaż np. piszący te słowa spotykał się wielokrotnie z żartobliwą formą komunista, prawdopodobnie zatem będzie się jej trzymał).

Gwoli chronologicznej ścisłości chcielibyśmy jednak dodać, że zaprezentowany wczoraj pierwszokomunikant nie został odnaleziony poza okresem przełomu lat dwudziestych i trzydziestych XX w. Natomiast językowe rozluźnienie po 1989 r. sprawiło, że mogliśmy uświadczyć pierwszokomunistę:

oai:bc.dominikanie.pl:758
oai:wbc.poznan.pl:165441

O ile komunista może rzeczywiście źle się kojarzyć w pewnych kręgach, to pierwszokomunista jest wręcz całkiem zabawny. Może nie byłoby wcale takim złym pomysłem wprowadzenie do języka odrobiny humoru, zwłaszcza że wiosenna komunijna pora znakomicie temu sprzyja?

Tagi