.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Pasażerowie „złotego pociągu”

Marcin Pigulak
08/16

Wśród licznych tematów, wypełniających sezon ogórkowy na przestrzeni ostatnich lat, prawdopodobnie najbardziej zapadającym w pamięć okazały się, podejmowane w czasie letnich miesięcy 2015 i 2016 roku, poszukiwania tak zwanego „wałbrzyskiego złotego pociągu”. Ten legendarny, 150-metrowy transport nazistowskiego złota, rzekomo zaginiony w chaosie dziejów na linii Wrocław-Wałbrzych pomiędzy listopadem 1944 a styczniem 1945 roku, budził — jak to bywa z wielkimi skarbami — żywe zainteresowanie prasy, społeczeństwa, a nawet instytucji politycznych, stając się obiektem spekulacji co do ilości, wyceny i spożytkowania przewożonych kosztowności. Naturalnie — jak to również z wielkimi skarbami bywa — poszukiwania zakończyły się fiaskiem, sam zaś pociąg zamienił się w przysłowiowego niedźwiedzia, na którym zbyt wcześniej dzielono skórę. Autor niniejszego wpisu, zainteresowany niedawnymi doniesieniami o wznowieniu prac w rejonie słynnego „sześćdziesiątego piątego kilometra”, również postanowił wziąć udział w poszukiwaniu złotego pociągu (na obszarze dwudziestowiecznej polszczyzny, oczywiście).

Najstarsze poświadczone pojawienie się w prasie polskiej określenia złoty pociąg odnosi się do roku 1920, kiedy to w jednym z numerów „Nowej Reformy” opisywano tragiczny koniec admirała Kołczaka oraz należącego do jego stronników ładunku złota:

oai:jbc.bj.uj.edu.pl:211319

To właśnie w takiej formie, stosowanej w doniesieniach prasowych na określenie transportu znacznej ilości zasobów pieniężnych (a więc zazwyczaj należących do państwa), złoty pociąg funkcjonował najczęściej, przewijając się w takich nagłówkach jak Złoty pociąg zajechał do Londynu („Gazeta Wągrowiecka”, nr 158 z dnia 13 lipca 1932 roku, s. 4).

Zarazem poniższe przykłady udowadniają, że złoty pociąg niejedno ma oblicze. Przykładowo w wierszu Romana Burzyńskiego pt. Rozkład jazdy, ukazującym niewątpliwą sympatię autora do kolei, wspomniany pociąg składa się na metaforę miłosnego uczucia do wybranki serca podmiotu lirycznego:

oai:mbc.malopolska.pl:68710

„Ilustrowany Kurier Codzienny” w wydaniu z 11 września 1938 roku donosił o kursowaniu po Węgrzech pociągu, którego ładunek — zmumifikowaną dłoń Stefana I, pierwszego króla Węgier — można uznać w kontekście religijnym oraz narodowym za skarb cenniejszy niż złoto:

oai:mbc.malopolska.pl:69117

Ostatecznie kolejowy środek transportu ozłacają nie tylko przedmioty, ale również ludzie. W artykule Źródła sukcesów sportu węgierskiego staje się to dziełem uczestników XV Letnich Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach, na których węgierscy sportowcy zdobyli szesnaście złotych medali.

oai:zbc.ksiaznica.szczecin.pl:4084

Tagi