.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Przed niebieskim wielorybem

Filip Graliński

Wchodząc do labiryntu folkloru współczesnego i dziennikarskich fantazji, nigdy nie wiadomo, dokąd się trafi…

Szukałem motywu „pomocnik złoczyńców” (nieznajomy oferuję „specjaliście” — murarzowi, sprzątaczce, akuszerce etc. — zlecenie za wysokim wynagrodzeniem, bohater z przewiązanymi oczami przewożony jest w nieznane miejsce, tam okazuje się, że musi w pewien sposób pomóc w morderstwie, przymuszony czyni to, zleceniodawcy znowu zasłaniają bohaterowi oczy i wywożą z powrotem, bohater zgłasza się na policję, ale nie jest w stanie odnaleźć miejsca zbrodni), a znalazłem… swego rodzaju protoplastę niebieskiego wieloryba (zob. post o nim na blogu „Mitologia Współczesna”, my poświęciliśmy wielorybowi „lingwistyczną” notkę, ostatnio pojawiło się też ostateczne selfie).

Zapraszam do lektury mrożącego krew w żyłach doniesienia sprzed 88 lat:

07/08

Słowo na dziś 3

Filip Graliński

pierwszokomunikant
oai:www.sbc.org.pl:19089

05/21

O postępującym kalendarzowym czarnowidztwie

Daniel Dzienisiewicz

Aztecki kalendarz słoneczny miał składać się z 365 dni. Okres ten podzielono na 18 dwudziestodniowych miesięcy oraz 5 dni (tzw. nemontemi), które według ówczesnych wierzeń miały przynosić nieszczęście. Aby nie zadzierać z losem, podobno stroniono wtedy od wszelkich zajęć, nawet od gotowania. O tym, że kalendarze często „regulowały” nieszczęścia, możemy przekonać się choćby na podstawie wiary w pechowość piątku trzynastego (fakt, kalendarz nie mówi o tym wprost, ale w „narodzie” utarło się takie przekonanie). No dobrze, znaleźliśmy kilka niefortunnych dni − to jednak nic w porównaniu do klęsk, którymi straszono na łamach almanachu Moore’a w 1929 r.

05/08

Potem może kawaler utonąć

Daniel Dzienisiewicz

Dziennikarstwo to podobno drugi najstarszy zawód świata. Dociekliwość nie zawsze bowiem jest czymś pozytywnym, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej pogoń za sensacją. O stosunkowo niegroźnej dociekliwości „plotkarskiej”, która sprawiła, że na łamach prasy został odnotowany wyjazd Mendelejewa z Warszawy już pisaliśmy.

Dziś o ciekawskich fotoreporterach powiemy paparazzi. Skąd ta nazwa? Z filmu Felliniego Dolce vita (Słodkie życie) z 1960 r., w którym Paparazzo występuje jako imię natrętnego fotografa.

03/16

Awans społeczny a Chałaciński

Daniel Dzienisiewicz

Na s. 102 swojej znakomitej książki Szkice o skrzydlatych słowach. Interpretacje lingwistyczne Wojciech Chlebda podaje, że wyrażenie awans społeczny pochodzi od Chałacińskiego — jest więc tytułowym skrzydlatym słowem. Zapewne chodzi tutaj o urodzonego w 1904 r. Józefa Chałacińskiego, socjologa, którego praca z 1931 r. nosiła tytuł Drogi awansu społecznego robotnika.

Awans społeczny może być kojarzony z ww. autorem, lecz nie jest jego oryginalnym tworem.

03/15

Będziesz moją... Bogdanką?

Daniel Dzienisiewicz

Chyba nie bylibyśmy sobą, jeśli wczorajsze święto zakochanych nie natchnęłoby nas do znalezienia kilku walentynkowych ciekawostek. Jak pokazaliśmy wczoraj, Walentynki stały się popularne w Polsce całkiem niedawno. Wspominano o nich jednak już wcześniej.

02/15

Zakonnica z źle ogoloną brodą

Filip Graliński

Miałem przyjemność otrzymać — od samego autora, niestrudzonego zbieracza i badacza legend miejskich, Dionizjusza Czubali — książkę „Polskie legendy miejskie. Studium i materiały” (Thesaurus Silesiae 2014).

Weźmy jakiś z 351 opisanych tam wątków legendowych. Dajmy na to nr 250, Owłosiona ręka. Jak podaje Czubala, wątek popularny w połowie lat 80.

Do samochodu prowadzonego przez kobietę dostaje się osobnik przebrany za kobietę. Prowadząca samochód domyśla się tego po jego owłosionych rękach (…). Udaje, że zgasł jej silnik, prosi „owłosioną rękę” o popchnięcie samochodu. Kiedy osobnik wysiada, ona zapala samochód i ucieka (…).

10/27