.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Bo do tanga trzeba… trojga?

Marcin Pigulak

Na łamach Re-research nie raz i nie dwa wybieraliśmy się w przeszłość celem odnajdywania licznych przejawów ludzkiej aktywności, składających się w równym stopniu na tak zwaną „małą” (żeby nie powiedzieć „mikro”) oraz „Wielką” historię. Część z nich padła ofiarą niesłusznego zapomnienia chociażby z uwagi na daleko idącą innowacyjność, znacznie przekraczającą myśl techniczną, konwenanse, mody czy normy społeczne swojej epoki. Jednakże w każdym momencie historii znajdziemy takie przejawy rewolucyjnych inicjatyw, które już u swych podstaw budziły dość mieszane uczucia…

Poniższy przykład — obrazujący taniec we trójkę — zaprezentowany polskim czytelnikom na łamach marcowego wydania Światowida z 1933 roku, jasno dowodzi, że nie zawsze potrzeba jest matką udanych wynalazków.

oai:sbc.org.pl:74822

05/30

Znowu o socjalistach (pobożnych)

Daniel Dzienisiewicz

Jak w ubiegłym tygodniu, postaraliśmy się dziś o (quasi-)niedzielny temat. Prosimy nie bić, lecz znowu coś nas podkusiło i musieliśmy wspomnieć socjalizm… Ale spokojnie: oczywiście wyłącznie w kontekście badań nad językiem współczesnej (i nie tylko) publicystyki.

03/26

Girlsiątko

Daniel Dzienisiewicz

Dziś bardzo krótko, lecz znów o latach trzydziestych.

W tekstach z omawianego okresu odnalazłem nieznane mi słówko girlsiątko. Mianem tym w dwudziestoleciu międzywojennym, a konkretnie w latach trzydziestych, określano tancerki estradowe. Niektóre konteksty wskazują, że były one w tamtych czasach traktowane niemal jak kobiety lekkich obyczajów (por. wycinek niżej). Wyraz powstał w wyniku przeniesienia na grunt języka polskiego (oraz adaptacji) liczby mnogiej angielskiego wyrazu girls (znalazłem nawet artykuł z lat 30. o amerykańskich fabrykach „girls”). Dziś przytoczony zostanie tylko jeden przykład użycia tego wyrazu, lecz będzie to fragment wyjątkowy, bo stanowiący część wywiadu z samym Eugeniuszem Bodo, który ukazał się w krakowskim „Ikacu” 31 października 1933 r.!

http://mbc.malopolska.pl:67206

No dobrze – osiem z nich było niewiniątkami, ale co z resztą?

10/02