.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Okrągła rocznica latających spodków

Filip Graliński

Jak ogłosiliśmy kilka miesięcy temu, rok 2017 jest na re-research.pl Rokiem Latających Spodków. A dlaczego? Ano dlatego, że równe 70 lat temu, 24 czerwca 1947 roku, amerykański (a jakże!) biznesmen Kenneth Arnold ujrzał podczas lotu swoją awionetką nad Górami Kaskadowymi dziewięć tajemniczych aparatów latających (złośliwi twierdzą, że był to klucz pelikanów, wbrew pozorom nie jest to zupełnie niedorzeczne wyjaśnienie).

My zastanowimy się nad aspektem językowym zagadnienia. Amerykanie nadali zjawisku miano flying saucers, czyli dosłownie latające spodki. Fraza ta weszła do języka angielskiego w bardzo pokrętnych i budzących do dzisiaj kontrowersje okolicznościach (nie miejsce tutaj na omawianie tej sprawy), dopiero parę lat później upowszechnił się skrót UFO. Ludzie od dawna widywali na niebie dziwne obiekty, ale dopiero — w dużym stopniu — dzięki zgrabnej nazwie flying saucers sprawa się niebywale spopularyzowała, widać że ten reprodukt zajął jakieś puste miejsce w angielskiej przestrzeni semantycznej.

Latające spodki są oczywiście znane polszczyźnie, ale wymiennie mówimy też o latających talerzach, z kolei angielszczyzna nie zna w tym kontekście frazy flying plates, więc nasz język jest tutaj bogatszy. Co ciekawe, z rzadka w polskich tekstach napotykamy też latające talerzyki, ale nie dorównały one popularnością spodkom i talerzom:

latający talerzyk
oai:mbc.malopolska.pl:58836

A kiedy w polskich gazetach po raz pierwszy widziano latające spodki i talerze?

Najwcześniejsze wzmianka, do jakiej udało mi się dojść, dotyczy talerzy:

latający talerz
oai:mbc.malopolska.pl:11174

06/24

Chłopek-roztropek

Daniel Dzienisiewicz

Bardzo często kiedy mówimy o człowieku prostym, niewykształconym, a jednocześnie przemądrzałym (przy czym mówimy to zwykle w sposób lekceważący), używamy sformułowania chłopek-roztropek. Dzieje tego reproduktu w polskim piśmiennictwie mają już dość długą historię, sięgającą połowy XIX w.

Wtedy bowiem został ogłoszony drukiem „Bajarz Polski. Zbiór baśni, powieści i gawęd ludowych” A. J. Glińskiego. Jak wskazuje tytuł tej pozycji, chłopek-roztropek musiał być znany w tzw. „narodzie” o wiele wcześniej, a bajki o nim musiały być na tyle popularne w zaściankach szlacheckich i wsiach białoruskich, że trafiły do dzieła Glińskiego.

11/29