.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

PRL w obrazach: Polo Coc(k)ta

Daniel Dzienisiewicz

Dziś nie każdy już wie (a pamięta też coraz mniej osób), że od lat siedemdziesiątych (?) w PRL-u produkowano miejscową wersję Coca Coli o nazwie Polo Cockta (pisano także Polo Cocta, szczególnie gdy produkt dopiero co wchodził na rynek − świadectwa zob. dalej). Jej kontynuacją w III RP była Polo Cola produkowana przez Zbyszko Company (czasami przybierała ona wtedy także swą pierwotną nazwę Polo Cockta naprzemiennie z Polo Cola).

Takie informacje znajdujemy na Wikipedii. Lata siedemdziesiąte jako początek produkcji napoju są jednak wątpliwe: można bowiem delikatnie wyjść poza tę cezurę.

05/12

O tajniakach

Filip Graliński

We wpisie na blogu Kompromitacje o książce Wojciecha Orlińskiego Co to są sepulki? Wszystko o Lemie pojawia się kwestia, kiedy w polszczyźnie pojawili się tajniacy. Orliński sądził, że to powojenny twór, ale to nieprawda, słowo to — jak zauważa autor wpisu — pojawia się na przykład Balu w Operze.

Oczywiście to nie Tuwim wymyślił ‘tajniaka’. Posługiwano się tym słowem już od dawna, choć chyba dopiero pod koniec lat 30. zaczęło się ono obficiej pojawiać w druku.

Można zejść poniżej lat 30.:

oai:cyfrowa.chbp.chelm.pl:2152

… a pewnie i niżej, jako że tajniaka odnotowuje Słownik gwary warszawskiej XIX wieku Bronisława Wieczorkiewicza (jak zauważa sam bloger).

Kto da wcześniej (wystąpienie w druku)!?

05/05

Stepując o muzyce pop

Filip Graliński

W dzieciństwie słoń nadepnął mi na ucho, więc nie odróżniam Arvo Pärta od ZZ Top. Na czym polega lepszość pierwszego od drugich, miałem nadzieję dowiedzieć się z książki Grzegorza Piotrowskiego Muzyka popularna. Nasłuchy i namysły. Niestety, nie dowiedziałem się. Jako osobnik estetycznie głuchy zanurzyłem się więc tylko w warstwę metajęzykową książki Piotrowskiego.

[…] określenie pop song pojawiło się w amerykańskiej prasie już w 1926 roku (do końca lat czterdziestych słowa pop w kontekście muzycznym używano w cudzysłowie, w latach pięćdziesiątych funkcjonowało już jako oczywiste). [Grzegorz Piotrowski, Muzyka popularna. Nasłuchy i namysły, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2016, s. 79]

05/02

Selfie z 1940 roku

Filip Graliński

Kontynuujemy nasze redatacje angielszczyzny. W ostatnich latach furorę robi selfie (my w polszczyźnie mamy już swojego przaśnego selfika!), no i każdy chce wiedzieć, kto i kiedy wymyślił to słowo. Najstarsze przytoczenie znane anglistom pochodzi z wypowiedzi niejakiego Nathana Hope’a na pewnym australijskim forum dyskusyjnym (rok 2002). (To, że australijskim, nie zaskakuje — końcówka -ie jest charakterystyczna dla australijskiej odmiany angielskiego). Nathan Hope odżegnuje się od autorstwa tego słowa, twierdzi, że krążyło już wcześniej w ustnym obiegu w jego otoczeniu.

A ja znalazłem dużo wcześniejsze selfie!

https://www.newspapers.com/clip/10608653/harrisburg_telegraph/

OK, oszukuję trochę, nie chodzi tutaj o autoportret, to selfie to słowo utworzone ad hoc, żeby się rymowało z nazwiskiem Wendella Willkiego, kandydata Republikanów w amerykańskich wyborach prezydenckich w 1940 roku.

04/29

„The upper ten thousand” zredatowane

Filip Graliński

Redatujemy też angielski. Na przykład wyrażenie the upper ten thousand (dosłownie górne dziesięć tysięcy), o którym pisze dzisiaj Dr. Beachcombing na swoim blogu. Fraza ta odnosi się do najbogatszej i najbardziej wpływowej warstwy społeczeństwa. Najstarsze brytyjskie przytoczenie, jakie odszukał Dr. Beachcombing, pochodzi z roku 1846. Nam udało się przesunąć to o 2 lata wstecz takim oto amerykańskim fotocytatem:

https://www.newspapers.com/clip/10603945/the_rutland_county_herald/

04/28

4 oblicza grej(p)fruta

Daniel Dzienisiewicz

Zobaczyłem wczoraj w pewnej restauracji napis grejfrut, który zupełnie zbił mnie z pantałyku − chyba po raz pierwszy spotkałem się z taką formą. Norma mówi bowiem, iż pisze się albo z angielska grapefruit, albo w wersji spolszczonej − grejpfrut. Podobnie w przypadku przymiotników grapefruitowy i grejpfrutowy. Temat ten nie jest zresztą nowy: o owocowo-językowych wątpliwościach pisano m.in. tu i tu.

W ostatnim z wyżej przytoczonych źródeł Pan Literka, pisząc o ortograficznych kolejach losu wyrazu grejpfrut, podaje, iż najpierw pisano go z angielska z łącznikiem (grape-fruit), później bez (grapefruit), a następnie spolszczono ją na grejpfrut. Autor informuje także, iż dopuszczana jest wymowa grejfrut (lecz nie pisownia!) ze względu na trudności związane z artykulacją formy grejpfrut. Mimo to Pan Literka twierdzi, że − w przeciwieństwie do mnie − nieraz widuje w druku formę grejfrut.

Z naszych ustaleń wynika, że rzeczywiście najpierw funkcjonowała pisownia grape-fruit:

04/22

Kolejna przejażdżka Szynobusem!

Daniel Dzienisiewicz

Wiemy, że jesteśmy paskudni: nasz poczciwy Szynobus stoi i rdzewieje zamiast śmigać po torach. Dlatego dziś postanowiliśmy go trochę odkurzyć i wybrać się na przejażdżkę-randkę (już nie pierwszą!). Z racji długiej absencji naszego ulubionego środka lokomocji na łamach, „odwiedzimy” więcej haseł niż mieliśmy w zwyczaju niegdyś podczas jednorazowych wypadów. Tak więc: wsiadać, drzwi zamykać!

03/02

łopatologicznie o łopatologii

Filip Graliński

Próbowałem dzisiaj oddać w języku angielskim przymiotnik łopatalogiczny i nie udało mi się (idiot-proof — niezupełnie…). Przy okazji zacząłem się zastanawiać nad tym zgrabnym słowem. Pamiętam, jak po raz pierwszy przeczytałem je jako młodszy nastolatek w jakimś pisemku komputerowym i zawsze myślałem, że to wynalazek żurnalistów-komputerowców. Błędne mniemanie lingwochronologizacyjnego ignoranta! Słówko odnajdziemy w powojennych słownikach języka polskiego, a najstarsze wystąpienie, jakie znamy (w formie przysłówka), pochodzi z 1912 roku, z Przeglądu Filozoficznego (a jak! kto ma się zajmować łopatologią, jak nie filozofowie):

oai:www.wbc.poznan.pl:119536

02/10

Szynobus tygodnia 10

Daniel Dzienisiewicz

Z dumą ogłaszamy, że to już nasz dziesiąty Szynobus. Dzisiaj będzie trochę o muzyce i tworzeniu, a ściślej: o tworzeniu muzyki, gdyż naszą uwagę przykuł piosenkopisarz. Zgodnie z etymologią podaną przez OJ UW, ma on być kalką z angielskiego songwriter, utworzoną na wzór polskiego rzeczownika powieściopisarz. Nie mamy zastrzeżeń co do wywodzenia wyrazu od powieściopisarza, ale czy songwriter mógł mieć aż tak wielki wpływ na powstanie tego rzeczownika? Być może współcześnie jest on tak kojarzony, ale czy mogło tak być w 1938 r.?

11/14

O piętach i innych częściach ciała

Daniel Dzienisiewicz

Dziś będzie bardzo somatycznie, czyli od stóp do… sempiterny. Odpowiadając na prośbę o wyjaśnienie etymologii rzeczownika chwalipięta, prof. Długosz-Kurczabowa odnotowała poświadczenie z 14 numeru „Świerszczyka” z 1951 r., które posłużyło za przykład użycia tego wyrazu w Słowniku języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego. Do tej pory poświadczenie to — zgodnie z tym, co napisała prof. Długosz-Kurczabowa — uznawane było za najwcześniejsze. Rzeczone słowo miało zastąpić wcześniej używane wyrazy chwalidupa oraz chwalidupski. Czy było tak w istocie?

11/10

Szynobus tygodnia 9

Daniel Dzienisiewicz

Piszący te słowa spotkał się kiedyś z opinią, że słuchanie Slayera o poranku jest lepsze nawet od porannej kawy. Być to wszystko może, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że niektórym udaje się wytrzymać bez obu i całkiem nieźle sobie radzą. Nie znaczy to wcale, że nie czerpią przyjemności z małych rzeczy — czerpią aż nadto. Tym bowiem, czym dla całego dnia jest kawa lub thrash metal, dla tygodnia może być Szynobus, którego przyjazd natychmiast maluje uśmiechy na twarzach ludu miast i wsi i przywraca chęć do życia najbardziej nawet zgorzkniałym pierdołom. A zatem: proszę wsiadać, drzwi zamykać!

OJ UW podaje, że prezydencja to wyraz nowy. Jeden z przytaczanych kontekstów użycia odnosi się nawet do Unii Europejskiej. Z takim autorytetem trudno polemizować, niemniej jednak — spróbuję.

Pamiętają Państwo destynację, co to niby miała być taką nówką sztuką, a tu figa z makiem (z pasternakiem)? Z prezydencją jest podobnie!

11/08

Szynobus tygodnia 8

Daniel Dzienisiewicz

W tym tygodniu nasze myśli koncentrują się wokół zbliżających się dni świątecznych (Wszystkich Świętych oraz Zaduszki). Tradycja rzecz ważna, więc nie mogłem odpuścić również szybkiego Szynobusu. Z okazji nadchodzących świąt z listy OJ UW wybrałem wyrazy nekrografia oraz nekrograf. Znaczenia tych blisko spokrewnionych, nieznanych mi dotąd wyrazów to odpowiednio:

«rekonstrukcja i interpretacja dziejów zwłok określonej osoby; opis oddziaływania nieżyjącej osoby (zwykle wybitnej jednostki) na potomnych»

oraz

«autor nekrografii».

Oba znane są polszczyźnie już od ponad 150 lat, przynajmniej w znaczeniach odnoszących się do opisu oddziaływania nieżyjącej jednostki oraz jej dzieł:

10/31

Szynobus tygodnia 7

Daniel Dzienisiewicz

Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka. Konduktorze łaskawy, zabierz nas do Warszawy. Konduktorze łaskawy, zabierz nas do Warszawy

Tradycyjnie także i my udajemy się do Warszawy. Nie tak dawno prof. PW jako konduktor łaskawy zabrał nas na posiedzenie plenarne Komitetu Językoznawstwa PAN. We wrześniu byliśmy w stolicy na VI GLOSIE DO LEKSYKOGRAFII, a w czerwcu piszący te słowa wziął udział w International Interdisciplinary Boredom Conference. Od jakiegoś czasu zagościł u nas również zwyczaj szybkich e-wyjazdów do Obserwatorium Językowego UW. W związku z licznymi warszawskimi konferencjami, które odwiedziliśmy w ciągu ostatniego półrocza, zaintrygowało mnie widniejące w Obserwatorium hasło przedkonferencja.

10/24

Szynobus tygodnia 6

Daniel Dzienisiewicz

Dziś, zgodnie z naszą już nienową świecką tradycją, dziarsko zabieramy się za rzeczownik biokosmetyk, z uśmiechem machając wszystkim z okien naszego szynobusu. Wyraz pochodzi z listy nowych wyrazów OJ UW. Czy biokosmetyki pojawiły się w polszczyźnie po roku 2000?

oai:http://mbc.malopolska.pl:60839

10/17

Szynobus tygodnia 5

Daniel Dzienisiewicz

Dziś szynobus zmierza ku pewnej nienowej destynacji.

Autorzy OJ UW piszą, że rzeczownik destynacja oznacza

środ. «cel podróży; miejsce, zwłaszcza kraj, do którego się podróżuje».

Na stronie widnieje również informacja (poparta przykładami), że słowo to występuje w wyrażeniu destynacja turystyczna. Jeśli chodzi o przytoczoną kolokację, to należy się zgodzić, że jest ona stosunkowo nowa, gdyż nie odnalazłem jej w tekstach sprzed 2000 r.:

oai:http://kpbc.umk.pl:81574

Jak sprawa ma się z wyrazem destynacja wziętym z osobna?

10/10

Szynobus tygodnia 4

Daniel Dzienisiewicz

Szynobus mknie dalej, choć pogoda coraz bardziej sprzyja siedzeniu w domu.

Dziś natknęliśmy się na słowo fotorelacja. Co to takiego? Oczywiście jest to:

«relacja z jakiegoś wydarzenia w postaci serii zdjęć fotograficznych lub filmowych i krótkiego komentarza»

Czy na pewno mamy z nimi do czynienia dopiero od 2000 r.?

Nie. Fotorelacja była znana językowi polskiemu już kilkanaście lat wcześniej:

http://bibliotekacyfrowa.eu:2125

10/03

Szynobus tygodnia 3

Daniel Dzienisiewicz

Kontynuujemy przejażdżkę szynobusem już trzeci tydzień.

Na stronie Obserwatorium Językowego UW, pod hasłem eurosceptyk, czytamy, że eurosceptykiem jest:

«przeciwnik członkostwa swojego kraju w Unii Europejskiej»

Euroentuzjasta to oczywiście:

«zwolennik członkostwa swojego kraju w Unii Europejskiej»

Czy istotnie wyrazy te podbiły język polski dopiero po 2000 r.? Czy stosunek do eurokołchozu (który rzeczywiście przy naszych dzisiejszych możliwościach znajdujemy dopiero w tekstach XXI-wiecznych) był wyrażany z ich pomocą dopiero wtedy?

09/26

Szynobus tygodnia 2

Daniel Dzienisiewicz

Nasz Szynobus jedzie dalej i póki co nie ma zamiaru się zatrzymać.

Dziś ponownie pod lupę bierzemy wyraz z listy haseł Obserwatorium Językowego Uniwersytetu Warszawskiego. Po szynobusie przyszedł czas na jaglankę, definiowaną przez OJ UW jako:

pot.«kasza jaglana»

Mamy dowody na to, że wyraz ten nie powstał po 2000 r. Już dawno, dawno temu jaglankę własnoręcznie przyrządzała bowiem czarnooka Elijet:

oai:http://www.wbc.poznan.pl:257274

09/23

Szynobus tygodnia

Piotr Wierzchoń

Zainspirowani materiałem leksykalnym zgromadzonym na stronie Obserwatorium Językowego Uniwersytetu Warszawskiego (określanym przez Twórców jako neologizmy powstałe po 2000 roku), postanowiliśmy utworzyć na naszym blogu kącik pt. „Szynobus tygodnia”.

Dlaczego szynobus? Po pierwsze i najważniejsze – bo niesłychanie podoba nam się ten wyraz. Na horyzoncie pojawia się jednak o wiele bardziej doniosły powód.

09/15

O krasnoludkach

Filip Graliński

Dzisiaj ekipa re-research.pl jedzie w odwiedziny do zaprzyjaźnionych folklorystów, więc na redatacyjny tapet bierzemy krasnoludka.

Andrzej Bańkowski w swoim „Etymologicznym słowniku języka polskiego” datuje krasnoludka na 1861 rok (zapewne chodzi o „Słownik wileński”, gdzie krasnoludek swoje hasło ma). „[K]to zmyślił to słówko […], dotąd nie ustalono. Spopularyzowała M. Konopnicka 1896” — konstatuje etymolog.

09/14

Akcja redatacja

Daniel Dzienisiewicz

Dziś krótko i zwięźle o badaniach redatacyjnych.

Czym w ogóle są tytułowe redatacje? Redatacje to nic innego jak „podważanie” już istniejących hipotez chronologizacyjnych dotyczących jednostek języka. Dlaczego warto zajmować się tego rodzaju działalnością badawczą? Warto przede wszystkim dlatego, że tylko prawda jest ciekawa. Przyrost tekstów w formie elektronicznej umożliwia bowiem odnalezienie poświadczeń wcześniejszych od jednostek już opatrzonych informacją chronologizacyjną. Badacz rzetelny i dociekliwy nie może przejść obok takiej informacji obojętnie. Tym bardziej że w sposób znaczący wzbogaca ona wiedzę na temat języka. W dobie nowoczesnych technologii językoznawstwo historyczne nie może istnieć bez informacji o najwcześniej odnalezionych świadectwach użycia jednostek języka w tekstach.

09/09