.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Na krzyż: Taiwan vs. Tajwan

Marcin Pigulak

W ramach dzisiejszej odsłony „Na krzyż” — naszej serii poświęconej zagadnieniom diachroniczno-ortograficznym — spoglądamy przez pryzmat polszczyzny w stronę pewnej szczególnej wyspy położonej u wschodnich wybrzeży Chin — Formozy. Zamiast jednak skupiać się na tej wywodzącej się z języka portugalskiego nazwie, na warsztat weźmiemy dwie formy, mające swoją etymologię w języku chińskim. Mowa mianowicie o Taiwanie oraz Tajwanie:

06/08

Z rozważań komunijnych

Daniel Dzienisiewicz

Wczorajszy post przypomniał nam o komunijnych dyskusjach toczonych przez językoznawców (zob. także tutaj). Nawiasem mówiąc, wedle naszej wiedzy dyskusje te nie doprowadziły do wyłonienia syntetycznej nazwy osobowej, która określałaby dziecko przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej. Proponowano komunikantów (co zresztą ma silne uzasadnienie historyczne − zob. linki powyżej; choć konia z rzędem temu, komu nazwa ta kojarzyć się będzie z komunią), komunistów, pierwszokomunikantów, pierwszokomunistów, pierwszokomuniaków, pierwszokomuńców oraz pierwszokomuniątka (uff!), ale mamy wrażenie, że Polacy nie odczuwają pilnej potrzeby zwięzłego nazywania (tj. za pomocą syntetyzmu) takich delikwentów.

05/22

Bliskie spotkania z angielszczyzną

Daniel Dzienisiewicz

Angielski wyraz meeting jest doskonale znany XXI-wiecznym Polakom. Jak jednak było dawniej? Dziś postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

05/19

Na krzyż: nie tylko vs. nietylko

Daniel Dzienisiewicz

Po pierwszomajowo-popowo-wentzowych wrażeniach wracamy ze starym dobrym Na krzyż z myślą o miłośnikach zagadnień diachroniczno-ortograficznych. Dziś na warsztat bierzemy formy nie tylko oraz nietylko.

05/04

Żydzi czy Żydowie?

Daniel Dzienisiewicz

Czytelnicy naszego bloga wiedzą, że współczesne nazwy narodowości nie zawsze występowały w znanej nam dziś postaci. O wariantywności form Koreanie i Koreańczycy już pisaliśmy. Oczywiście Koreanie byli o wiele rzadsi od Koreańczyków, lecz mimo to sporadycznie ujawniali się w dawnych tekstach, co świadczy o ówczesnym braku normy dotyczącej tego onimu. Podobnie ma się kwestia z wyrazem Żydzi.

04/24

Na krzyż: przedsiębierca vs. przedsiębiorca

Daniel Dzienisiewicz

Przeglądając numer „Biesiady Literackiej” z 26 marca 1909 r., natrafiłem na następujący fragment w kąciku poświęconym błędom językowym:

oai:cyfrowa.chbp.chelm.pl:9985

Otóż właśnie: przedsiębierca. Ta ciekawa forma została zarejestrowana m.in. w Słowniku ilustrowanym języka polskiego M. Arcta, w SJPDor, a także w prężnie rozwijającym się NFJP. Wracając jednak do tekstu z „Biesiady Literackiej”: chyba w tamtym czasie utyskiwanie nad niepoprawnością rzeczownika przedsiębiorca miało charakter płaczu nad rozlanym mlekiem. Dlaczego?

04/23

4 oblicza grej(p)fruta

Daniel Dzienisiewicz

Zobaczyłem wczoraj w pewnej restauracji napis grejfrut, który zupełnie zbił mnie z pantałyku − chyba po raz pierwszy spotkałem się z taką formą. Norma mówi bowiem, iż pisze się albo z angielska grapefruit, albo w wersji spolszczonej − grejpfrut. Podobnie w przypadku przymiotników grapefruitowy i grejpfrutowy. Temat ten nie jest zresztą nowy: o owocowo-językowych wątpliwościach pisano m.in. tu i tu.

W ostatnim z wyżej przytoczonych źródeł Pan Literka, pisząc o ortograficznych kolejach losu wyrazu grejpfrut, podaje, iż najpierw pisano go z angielska z łącznikiem (grape-fruit), później bez (grapefruit), a następnie spolszczono ją na grejpfrut. Autor informuje także, iż dopuszczana jest wymowa grejfrut (lecz nie pisownia!) ze względu na trudności związane z artykulacją formy grejpfrut. Mimo to Pan Literka twierdzi, że − w przeciwieństwie do mnie − nieraz widuje w druku formę grejfrut.

Z naszych ustaleń wynika, że rzeczywiście najpierw funkcjonowała pisownia grape-fruit:

04/22

O wzajemnej adoracji

Daniel Dzienisiewicz

Chyba nie ma nic gorszego niż obracanie się wyłącznie w niewielkim gronie podobnie myślących osób, wzajemne poklepywanie się po plecach i pozostawanie głuchym na inne poglądy, krytykę itp. Hamuje to bowiem wszelki rozwój i prowadzi do spoczywania na laurach.

Mówimy wtedy o towarzystwie wzajemnej adoracji. Ale czy tylko?

03/29

D(i/j/y)abeł tkwi w szczegółach

Daniel Dzienisiewicz

Jak nie socjalizm, to metafizyka — przyjrzyjmy się słowu diabeł. Warto odwołać się najpierw do jego etymologii, o której A. Brückner pisze następująco (hasło djabeł):

jak w czeskiem zamiast diaboł, z łac. (greckiego) diabolus, ‘obmówca’; skrócono widocznie djaboła w djabła, a do niego dorobiono nowy pierwszy przypadek, ale djaboł utrzymał się w ustach ludu. Najzwyklejszy to wykrzyk w najrozmaitszych kształtach; duchowieństwo sarkało daremnie na to »wzywanie« djabłów; dla niepoznaki odmieniano słowo: djacheł, djasek (tak samo u Czechów, dias, dies, diesiti, ‘straszyć’); z , dziabeł, dziablica. Pojęcie a więc i nazwy złego ducha, obce Słowianom, doszły ich z chrześcijaństwem dopiero, por. szatan, lucyper, jancychryst, korfanty (na Śląsku w 17. w.), wszystko kościelne; p. bies, czart; na Rusi dijawoł wedle wymowy greckiej, u nas wedle łacińskiej.

03/28

Niejedno oblicze soc(y)jalizmu

Daniel Dzienisiewicz

W opublikowanym niedawno u nas Dialogu Konserwatysty i Postępowca przywołany został Janusz Korwin-Mikke jako idol tego pierwszego.

Od strony językowej (i nie tylko) jest to postać niezwykle ciekawa, szczególnie, że bardzo często chłoszcze różnej maści socjalizmy i i ich zwolenników, czyli socjalistów (coś nam się wydaje, że na liście frekwencyjnej wyrazów używanych przez JKM te słowa mogłyby uzyskać naprawdę wysokie noty).

Zainspirowało nas to do sprawdzenia, jak socjalizm kształtował się diachronicznie.

03/24

Dialog o puharze i pucharze

Filip Graliński

Postępowiec: Nie rozmawiajmy dzisiaj o polityce, sięgnijmy po puchary i cieszmy się chwilą. A propos: upierasz się, jak twój „idol” Janusz Korwin-Mikke, przy pisowni pucharu przez samo h?

Konserwatysta: Miało nie być o polityce… Ale tak, oczywiście, to była zupełnie idiotyczna zmiana. Całkowicie się zgadzam z Korwin-Mikkem, gdy pisał:

Np. słowo „puhar” piszę poprawnie. To członkowie Komitetu Ortograficznego w 1936. tym [sic!], jak mi to opowiadał Ojciec, który niektórych znał – popili sobie i „ustanowili” absurdalną pisownię „puchar” – gdy we wszystkich językach sąsiadów jest „pahar” itp.

03/20

Taekwondo

Daniel Dzienisiewicz

Jeśli chodzi o sport, to najsłynniejszym koreańskim produktem jest chyba taekwondo (태권도). Dyscyplina ta pojawiła się w Polsce stosunkowo późno w porównaniu z japońskimi sztukami walki, jak np. karate:

03/11

Koreanie czy Koreańczycy?

Daniel Dzienisiewicz

Język z trudem przyswaja azjatyckie nowinki. Pamiętacie wariant vietnamski, który przez jakiś czas funkcjonował w polszczyźnie? Otóż kontynuując nasz cykl, stwierdzamy, że nie tylko Wietnam przyczyniał się w historii do wzrostu wariantywności polskiej leksyki, ale i Korea.

03/10

Dołączamy do rewolucji: Gienek!

Daniel Dzienisiewicz

Jak w tytule: dołączamy do rewolucji. Niejednokrotnie udowadnialiśmy, że bliski naszemu sercu jest uzus, a nie normy narzucone przez różnej maści poprawnościowców. Cieszymy się, że nie jesteśmy w tym poglądzie osamotnieni i śmiało (współ-)promujemy dziś pisownię Gienek!

03/09

Na krzyż: ateusz vs. ateista

Daniel Dzienisiewicz

Dziś o osobie niewierzącej w Boga mówimy ateista. Jednak nasi przodkowie (a przynajmniej ich część) pewnie określiliby niewierzącego mianem ateusza. Słownik Doroszewskiego notuje obie formy. Słownik Szymczaka również, lecz ateusz oznaczony został w nim już kwalifikatorem daw.

02/13

Na krzyż: dla czego vs. dlaczego

Daniel Dzienisiewicz

Jak wczoraj raczył poinformować Czytelników kol. Filip, piwo bezalkoholowe okazało się zdradliwe. Pytanie: dlaczego? Najwidoczniej był to wynik spisku producentów, bo jakoś nie potrafimy znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji. Nawiasem pisząc, ciekawostką jest fakt, że sam przysłówek dlaczego ma dość intrygującą historię, znakomicie nadającą się do naszej serii Na krzyż! Okazuje się zatem, że nawet zdawałoby się najprostsze pytania mogą inspirować retronautów.

02/05

Na krzyż: NRF vs. RFN

Daniel Dzienisiewicz

Kolejny odcinek Na krzyż i kolejny problem (a zarazem jeden z najulubieńszych wykresów kol. Filipa): Niemiecka Republika Federalna czy Republika Federalna Niemiec? Obie formy były stosowane w okresie PRL dla określenia Zachodnich Niemiec. Punktem zwrotnym okazał się dzień 7 grudnia 1970 roku, kiedy Józef Cyrankiewicz i Willy Brandt podpisali Układ PRL-RFN (niem. Warschauer Vertrag) o normalizacji stosunków między dwoma państwami. Wydarzenie to przyczyniło się do zmiany przyjętej dotychczas abrewiatury NRF na RFN. Najwcześniej odnaleziona wzmianka prasowa o Niemieckiej Republice Federalnej chwali „niezłomną postawę” francuskiego pisarza Pawła Valery „wobec okupanta i kolaboracjonistycznego wydawnictwa NRF, z którym przed wojną stale współpracował”.

oai:mbc.malopolska.pl:12773

01/30

Na krzyż

Daniel Dzienisiewicz

Splot różnych wydarzeń sprawił, że od słowa do słowa podczas naszego wczorajszego spotkania wymyśliliśmy nową i (mamy nadzieję) ciekawą serię — zatytułowaliśmy ją Na krzyż.

Na czym będzie polegać ten cykl? Otóż w jego ramach będziemy prezentować wykresy częstości dla wyrazów z malejącą frekwencją oraz ich wariantów z frekwencją rosnącą. Zwizualizowane zostaną momenty „przecięcia się” obu form, które tworzą charakterystyczny znak „X”. Taki obrazek pozwoli zlokalizować okres przejściowy, w którym częstość użycia obu wariantów była mniej więcej podobna. Oczywiście oprócz walorów poznawczych ważnym powodem ogłoszenia cyklu jest fakt, że takie wykresy najzwyczajniej w świecie nas bawią, a wszyscy jak jeden mąż uważamy, że bez frajdy nie ma nauki! Rozpoczynamy od wyrazów ponadto oraz nadto. Miłej wspólnej zabawy!

01/20

Kommunizm

Daniel Dzienisiewicz

We współczesnej polszczyźnie piszemy komunizm, kiedy mówimy o tym, co Józef Mackiewicz określał mianem katastrofy (Katastrofa to nie śmierć połowy ludzkości w wojnie atomowej. Katastrofa to życie całej ludzkości pod panowaniem ustroju komunistycznego). Przyjrzyjmy się innym językom: angielska pisownia to communism, niemiecka — Kommunismus, francuska — communisme, a rosyjska — коммунизм. Co je łączy? Otóż pisane są przez podwójne „m” — są to tak zwane geminaty (podwojone spółgłoski), o których już wspominaliśmy. Czy odnajdziemy takie formy również w polskich tekstach?

01/19

Vietnamski

Daniel Dzienisiewicz

Poszukując w tekstach informacji na temat Wietnamu, które mogłyby zainteresować naszych Czytelników, natknęliśmy się na pewną ciekawostkę ortograficzną. Otóż w okresie PRL, przede wszystkim w latach 40. i 50., obok dominującej formy wietnamski występował wariant vietnamski. Doskonale ilustruje to poniższy wykres:

12/16

Samochód studyjny czy studialny?

Daniel Dzienisiewicz

Ostatnio trochę ruszyło się u nas od strony motoryzacyjnej. Jedziemy więc dalej.

W komunikacie Rady Języka Polskiego pt. Samochód studialny, zamieszczonym w zeszycie 5. „Poradnika Językowego” w 2002 r.1, rozstrzygano, która forma, studyjny czy studialny, powinna być stosowana przy opisie pewnego typu samochodu do badania nowych rozwiązań konstrukcyjnych. Sekretarz Rady, autorka komunikatu, wskazywała, iż w stosunku do samochodu, który służy celom badawczym lepiej używać przymiotnika studialny, ponieważ pochodzi on od rzeczownika studia (‘wnikliwe badanie naukowe nad jakimś przedmiotem’). Zastrzegła jednak, że istnieje możliwość, iż samochód studyjny jest frazeologizmem, a więc połączeniem, w którym semantyka poszczególnych komponentów nie wpływa na globalne znaczenie związku wyrazowego. Autorowi pytania poradzono jednak, aby upowszechniał formę samochód studialny, jeśli zależy mu na przejrzystości terminologii motoryzacyjnej.

Taka odpowiedź mogłaby wydawać się ze wszech miar słuszna, jeśli rozpatrywalibyśmy ten wyraz wyłącznie z pozycji poprawnościowych. Nas jednak bardziej interesuje uzus.

12/09

Japońskość polszczyzny na wykresach

Daniel Dzienisiewicz

Przedwczoraj pisaliśmy o japońskich sztukach walki. Widocznie nie możemy żyć bez Japonii, gdyż dziś mamy zamiar ponownie dostarczyć trochę nowych wrażeń związanych z Krajem Kwitnącej Wiśni. O co chodzi? Otóż zajrzeliśmy do Słownika języka polskiego pod red. S. Dubisza i wyłowiliśmy z niego kilka wariantów niektórych zarejestrowanych tam japonizmów. W związku z tym prezentujemy galerię, która pomoże Czytelnikowi zorientować się, które formy były (są) częściej (rzadziej) używane w ciągu ostatnich 200+ lat. Zapraszamy!

11/30

Kim jesteśmy?

Daniel Dzienisiewicz

Kilka refleksji terminologicznych, jakże ważnych w czasach szumu informacyjnego rodzącego chaos semantyczny.

No dobrze. Nurkujemy w tekstach. Interesuje nas wszystko, co można zbadać przez pryzmat piśmiennictwa: od języka per se po ciekawostki historyczne, legendy i wiele innych tematów. Kim więc jesteśmy? Może chrononautami?

oai:http://rcin.org.pl:241

11/26

Czytając dzieciom „Akademię pana Kleksa”

Filip Graliński

… napisaną — przypomnijmy — w 1946 roku.

angielski plasterek

Już na początku książki kilka razy pojawia się angielski plasterek. Cóż to takiego? Encyklopedia Gutenberga podaje taką definicję:

(Emplastrum adhaesivum anglicum), tafta powleczona po jednej stronie karukiem (klej rybi), po drugiej zaś nalewką benzoesową, służy do pokrywania małych ranek (świeżych i nieropiejących).

Wygląda na protoplastę plastra („protoplaster”…), może ktoś lepiej znający się na historii medycyny nas oświeci?

11/20

„Urzędownie był proszony, aby się wnet ztąd wyniósł”

Daniel Dzienisiewicz

Wertując elektroniczną wersję Słownika Doroszewskiego, odnalazłem dwa ciekawe wyrazy, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Współcześnie mówimy (dość często), że coś jest urzędowe oraz że coś jest załatwiane urzędowo. Słownik Doroszewskiego ma jednak na swej liście haseł piękne warianty tych dwóch słów, opatrzone kwalifikatorem daw.: są to odpowiednio przymiotnik urzędowny oraz przysłówek urzędownie. Mało tego!

11/04

Wielka i duża litera

Daniel Dzienisiewicz

27 kwietnia tego roku w Poradni Językowej PWN opublikowano następujące pytanie:

Cóż to za niedopatrzenie w definicji słowa wersalik?

Określenie „czcionka dużej litery alfabetu” jest nieprecyzyjne, a nawet mylne. O ile mi wiadomo, alfabet nie określa rozmiarów liter, a litery w nim zawarte mogą być, co najwyżej, małe lub wielkie.

Prof. Katarzyna Kłosińska odpowiedziała:

Litery większego formatu są nazywane po polsku dużymi literami i wielkimi literami – określenia te są synonimiczne. W definicji znaczenia słowa wersalik nie ma więc błędu.

Zauważyłam, że kwestia nazywania wersalika dzieli społeczeństwo niemal tak silnie jak polityczne spory o Trybunał Konstytucyjny. Część użytkowników uważa, że „jedynym poprawnym” określeniem jest duża litera, część zaś – że może to być tylko wielka litera. Tymczasem język stoi ponad te podziały i uznaje obie formy.

Zainteresowało mnie, jak sytuacja tych dwóch wyrażeń przedstawia się od strony frekwencyjnej.

10/26

Bizantyjski czy bizantyński?

Daniel Dzienisiewicz

Nasze dotychczasowe wpisy językoznawcze miały przede wszystkim na celu prezentację najwcześniejszych wystąpień określonych wyrazów bądź fraz oraz zwięzłe przedstawienie ich historii na podstawie zgromadzonych przez nas tekstów. Dziś dla odmiany zajmę się wariantami ortograficznymi.

Jeśli ktoś zapytałby mnie o to, która forma jest częstsza, bizantyjski czy bizantyński, bez wahania odparłbym, że pierwsza. Tak bowiem zawsze mówiło się w moim otoczeniu oraz tylko taką formą posługiwano się w mojej szkole, np. na lekcjach historii. Nigdy przedtem nie spotkałem wyrazu bizantyński.

10/05