.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Krokodyle w Wiśle albo o nieumiejętności promowania atrakcji turystycznych

Filip Graliński
05/20

Wybieram się wkrótce na rodzinną wycieczkę od Krakowa. Oczywiście trzeba będzie odhaczyć z dziećmi obowiązkowe atrakcje turystyczne, mnie bardziej niż Wawel interesuje jednak materialny ślad pewnej historii z końca XIX w., historii, w której pojawiają się takie czcigodne nazwiska jak Anczyc, Sienkiewicz, Tuwim.

Chodzi mianowicie o smoka, który 121 lat temu grasował pod Krakowem. Smok wzbudził oczywiście popłoch wśród okolicznej ludności, przerażeni włościanie wezwali z Krakowa ekspedycję celem unieszkodliwienia bestii. Nie byle jaka to była grupa ekspedycyjna, sama elita intelektualna i towarzyska miasta.

Smokiem okazał się krokodyl, który wymknął się z „menażerji”. Zwierzaka ukatrupił Wacław Anczyc, znany krakowski drukarz.

Gad trafił oczywiście na łamy prasy, poniższy tekst kopiowali i wklejali dziennikarze w całej Polsce:

oai:jbc.bj.uj.edu.pl:143088

Historia jest dość znana, nie odkrywamy jej tutaj, pisał o niej choćby Julian Tuwim w „Cicer cum caule”, czyli usypisku kuriozów wynotowanych ze starej prasy [1: 188] (jak widać, re-research.pl ma całkiem poważnych poprzedników…), współcześnie od czasu do czasu sprawa też jest wspominana [2], niekiedy błędnie podawany jest rok 1895 [3].

prolegomena do monografii o krokodylu z Wisły

O sprawie więcej napisał sam Anczyc w swoich wspomnieniach, okazuje się, że krokodylem bardzo zainteresowany był sam Henryk Sienkiewicz! Przy okazji dowiadujemy się, że krokodyl zmienił płeć i gatunek.

https://pl.wikisource.org/wiki/Strona:Wac%C5%82aw_Anczyc_-_O_dawnym_Zakopanem.djvu/1

Wzmiankę o aligatorzycy znajdziemy również w — nieocenionym w takich sprawach — Ikacu, łącznie z ilustracją, a jakże:

oai:mbc.malopolska.pl:68875

pośmiertne losy krokodyla

Jak można było przeczytać w przytoczonych wspomnieniach Anczyca, krokodyl trafił do „gabinetu zoologicznego UJ”. Wypchane zwierzę przetrwało zawieruchę wojenną i na dobre zagościło w zbiorach Muzeum Zoologicznego UJ [2]. Oczywiście byłem bardzo podekscytowany, że będę mógł zobaczyć sławnego gada, miał to być główny punkt mojej wyprawy do Krakowa, sekretna atrakcja, o której milczą przewodniki (nawet serwis Atlas Obscura, poświęcony mniej standardowym atrakcjom turystycznym, nie zna krokodyla [4]).

Niestety… okazało się, że zbiory Muzeum Zoologicznego UJ wraz z naszym krokodylem przeniesiono do Centrum Edukacji Przyrodniczej UJ [5], z tego, co widzę Centrum nie jest otwarte (jeszcze?) dla zwiedzających.

Bardzo to smutne, w USA z takiego krokodyla zrobiono by park tematyczny, a u nas zwierzak siedzi zamknięty w jakimś magazynie, niedostępny dla turystów. Ja już nie mówię, że można by krokodyla zgrabnie połączyć ze smokiem wawelskim (i, na upartego, ze smogiem) i efektownie pokazać kawał polskiej historii.

Jeśli w jakimś mieście są włodarze, którym bardziej zależy na dobrej promocji turystycznej, to re-research.pl przybędzie na ratunek — wydobędziemy z otchłani czasu kurioza, o których nie piszą nawet w Atlas Obscurest. A żeby udowodnić nasze supermoce w tej dziedzinie, podrążmy temat nadwiślańskich krokodyli.

więcej krokodyli w Wiśle!

Anczyc był zaskoczony, że napotkany przypadkowo Żyd rozpoznał zwierzę „jak gdyby codziennie widywał upolowane krokodyle”. Być może Anczyc nie gustował w popularnych rozrywkach, ale krokodyle były znane ludowi dzięki działalności obwoźnych menażerii, protoplastów ogrodów zoologicznych. Już w 1861 roku pojawiły się pierwsze pogłoski o krokodylu w Wiśle:

oai:ebuw.uw.edu.pl:79728

Kolejny raz krokodyla widziano pod Krakowem w 1880 roku:

oai:ebuw.uw.edu.pl:51775

Wierzymy tylko w te krokodyle, których istnienie zostało autorytatywnie zdementowane przez poważną prasę, no i faktycznie ów krokodyl zaczął się materializować:

oai:ebuw.uw.edu.pl:134319

a nawet ponoć go schwytano:

oai:ebuw.uw.edu.pl:51790

Krokodyl upolowany przez Anczyca miał nie tylko poprzedników, ale i następców:

oai:www.sbc.org.pl:29958

powstał nieopisany popłoch

W 1938 krokodyl Ottokar ucieka z cyrku w Wolnym Mieście Gdańsku. Tym razem polowanie było bezkrwawe, krokodyl wrócił do klatki zwabiony „ochłapem mięsa”.

oai:jbc.bj.uj.edu.pl:269039

Polska prasa zresztą od dawna lubowała się w doniesieniach o krokodylach na wolności

oai:ebuw.uw.edu.pl:79803
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:283911
oai:ebuw.uw.edu.pl:14826
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:35163
oai:jbc.bj.uj.edu.pl:239988

specjalista od apokaliptyki biblijnej i krokodyl

oai:bibliotekacyfrowa.eu:30708

O, nie powinien się ks. Romanik wypowiadać swoim obszarem kompetencji. Krokodyla, wbrew niedowiarkom, można spotkać w Wiśle!

1. Tuwim J. Cicer cum cuale, czyli groch groch z kapustę. Warszawa: Wydawnictwo Iskry; 2009.

2. Drożdż M. Gazeta Krakowska / 114 lat temu grozę w Krakowie siał... krokodyl. 2011. <http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/433050,114-lat-temu-groze-w-krakowie-sial-krokodyl,id,t.html>

3. Radłowska R. Gazeta Wyborcza / Skąd wziął się w Mogile krokodyl? 2007. <http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,4190172.html>

4. Anon. Atlas Obscura / Unusual Attractions in Krakow. 2018. <https://www.atlasobscura.com/things-to-do/krakow-poland>

5. Anon. Muzeum Zoologiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego. <http://www.mzuj.uj.edu.pl/MZ/index.html>

Tagi