.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Zakładu Infolingwistyki i Zakładu Przetwarzania Języka Naturalnego UAM

żyletki z tyłu…

Filip Graliński
12/29

Zauważyłem ostatnio, po dłuższej pauzie, pewną aktywność na blogu Dr. Beachcombinga — ostatni wpis dotyczy (jak sądzę) legendy miejskiej o grupach neonazistowskich przyklejających z tyłu swoich plakatów żyletki. Pomysł, oczywiście, jest taki, że oponent, który zerwie plakat, mocno się pokaleczy. O tej dziwnie sprawie pisał dziennik „The Times” na początku grudnia.

Dr. Beachcombing dokopał się w prasie brytyjskiej poświadczeń opowieści z 1976 roku. Postanowiłem odkurzyć moje umiejętności przeszukiwawcze i… odniosłem połowiczny sukces. Przesunąłem datację o 30 lat, choć historia nie do końca jest identyczna z tą, o której pisał Dr. Beachcombing:

oai:jbc.bj.uj.edu.pl:301948

Co prawda, mowa o odznakach, nie o plakatach, tym niemniej zasadnicza struktura jest identyczna:

  1. Pewien przedmiot służący propagandzie grupy uważanej za skrajnie prawicową (plakat albo odznaka)
  2. … jest niszczony przez przeciwników
  3. … w odwecie ekstremiści umieszczają z tyłu przedmiotu żyletki
  4. … tak aby ich przeciwnicy się skaleczyli.

Nic nie wiem o czasopiśmie, w którym pojawiła się ta opowieść. Z szybkiego przejrzenia tego numeru wygląda na czasopismo lewicowe, ogólnie robi dość dziwne wrażenie na tle bardziej mi znanej prasy międzywojnia.

żyletki w legendzie miejskiej

Żyletki są, rzecz jasna, bardzo wdzięcznym tematem folkloru współczesnego — prosty, tani przedmiot, a jakże niebezpieczny. Jeden z wątków, popularny w USA, opowiada o tym, jak podczas święta Halloween dzieci otrzymywały jabłka z żyletkami. Inny opowiada o żyletkach (bądź gwoździach) umieszczanych na zjeżdżalni na pływalni. Ten drugi znany był dobrze w Polsce.

W tego typu opowieściach żyletki są umieszczane przez bliżej nieokreślonych złoczyńców, ofiary są przypadkowe, nie ma „karmicznego” mechanizmu „zniszcz — padnij ofiarą”. Amerykański badacz folkloru Jan Brunvand nazwał tę grupę wątków mianem Razor Blade Sabotage (żyletkowy sabotaż).

Na polskim gruncie warto przypomnieć makabryczną legendę miejską, popularną w czasach mojego dzieciństwa, o satanistach pytających się uczniów „jaki masz zeszyt” i w zależności od odpowiedzi (w kratkę, w linię, itd.) odpowiednio „krojących” ofiarę żyletką.

czy to legendy miejskie?

Dr. Beachcombing pyta się, czy opowieść o żyletkach z tyłu plakatu to legenda miejska. Jak dla mnie, z dużym prawdopodobieństwem — tak. Przynajmniej bardzo to „pachnie” legendą miejską. Warto by dokładniej zbadać cyrkulację tej opowieści. Podstawowe pytanie brzmi: czy istnieje ciągłość między przytoczoną opowieścią z lat 30. ubiegłego wieku (podobne mogły krążyć nie tylko w Polsce), a tymi bardziej współczesnymi?

Tagi