.pl .en .de .ru
Interdyscyplinarny blog badawczy pracowników Instytutu Językoznawstwa i Pracowni Systemów Informacyjnych UAM

Briefing o briefingu

Filip Graliński

Drodzy Państwo, zebraliśmy się tu, by zdementować tezy niejakiego Pana Literki, jakoby „słowo briefing pojawiło się w polszczyźnie oficjalnej kilka lat po transformacji ustrojowej”. Według naszej wiedzy briefing pojawił się w polszczyźnie w 1944 roku:

oai:mbc.cyfrowemazowsze.pl:51522

12/11

Historia Polski zgeometryzowana

Filip Graliński

12/09

Bez komentarza 24

Filip Graliński

05/24

Bez komentarza 23

Filip Graliński

05/20

Bliskie spotkania z angielszczyzną

Daniel Dzienisiewicz

Angielski wyraz meeting jest doskonale znany XXI-wiecznym Polakom. Jak jednak było dawniej? Dziś postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

05/19

Bez komentarza 22

Filip Graliński

05/16

Na krzyż: nie tylko vs. nietylko

Daniel Dzienisiewicz

Po pierwszomajowo-popowo-wentzowych wrażeniach wracamy ze starym dobrym Na krzyż z myślą o miłośnikach zagadnień diachroniczno-ortograficznych. Dziś na warsztat bierzemy formy nie tylko oraz nietylko.

05/04

Bez komentarza 21

Filip Graliński

04/25

Żydzi czy Żydowie?

Daniel Dzienisiewicz

Czytelnicy naszego bloga wiedzą, że współczesne nazwy narodowości nie zawsze występowały w znanej nam dziś postaci. O wariantywności form Koreanie i Koreańczycy już pisaliśmy. Oczywiście Koreanie byli o wiele rzadsi od Koreańczyków, lecz mimo to sporadycznie ujawniali się w dawnych tekstach, co świadczy o ówczesnym braku normy dotyczącej tego onimu. Podobnie ma się kwestia z wyrazem Żydzi.

04/24

Na krzyż: przedsiębierca vs. przedsiębiorca

Daniel Dzienisiewicz

Przeglądając numer „Biesiady Literackiej” z 26 marca 1909 r., natrafiłem na następujący fragment w kąciku poświęconym błędom językowym:

oai:cyfrowa.chbp.chelm.pl:9985

Otóż właśnie: przedsiębierca. Ta ciekawa forma została zarejestrowana m.in. w Słowniku ilustrowanym języka polskiego M. Arcta, w SJPDor, a także w prężnie rozwijającym się NFJP. Wracając jednak do tekstu z „Biesiady Literackiej”: chyba w tamtym czasie utyskiwanie nad niepoprawnością rzeczownika przedsiębiorca miało charakter płaczu nad rozlanym mlekiem. Dlaczego?

04/23

4 oblicza grej(p)fruta

Daniel Dzienisiewicz

Zobaczyłem wczoraj w pewnej restauracji napis grejfrut, który zupełnie zbił mnie z pantałyku − chyba po raz pierwszy spotkałem się z taką formą. Norma mówi bowiem, iż pisze się albo z angielska grapefruit, albo w wersji spolszczonej − grejpfrut. Podobnie w przypadku przymiotników grapefruitowy i grejpfrutowy. Temat ten nie jest zresztą nowy: o owocowo-językowych wątpliwościach pisano m.in. tu i tu.

W ostatnim z wyżej przytoczonych źródeł Pan Literka, pisząc o ortograficznych kolejach losu wyrazu grejpfrut, podaje, iż najpierw pisano go z angielska z łącznikiem (grape-fruit), później bez (grapefruit), a następnie spolszczono ją na grejpfrut. Autor informuje także, iż dopuszczana jest wymowa grejfrut (lecz nie pisownia!) ze względu na trudności związane z artykulacją formy grejpfrut. Mimo to Pan Literka twierdzi, że − w przeciwieństwie do mnie − nieraz widuje w druku formę grejfrut.

Z naszych ustaleń wynika, że rzeczywiście najpierw funkcjonowała pisownia grape-fruit:

04/22

Bez komentarza 20

Filip Graliński

04/20

Bez komentarza 19

Filip Graliński

04/14

Bez komentarza 18

Filip Graliński

04/11

Na krzyż: smurfy vs. smerfy

Daniel Dzienisiewicz

Wikipedia mówi, że „Smerfy” (a raczej „Smurfy”) zagościły na antenie 1. Programu TVP 15 listopada 1987 r. Fakt, tym razem się nie myli — w naszych zasobach rzeczywiście również widnieje rok 1987:

oai:bibliotekacyfrowa.eu:2043

No właśnie: smurfy czy smerfy?

04/05

Korepetycje z ...

Daniel Dzienisiewicz

Jako że nie tylko język polski nie jest nam obcy, postanowiliśmy sprawdzić, jakie jest (i było) zapotrzebowanie na korepetycje z innych języków w Polsce. Wszyscy dookoła uczą się angielskiego, a Internet (i miasta) pęka w szwach od ogłoszeń korepetytorów i reklam szkół językowych. Nie ma się czemu dziwić: w końcu angielski to dzisiejsza lingua franca. Okazuje się, że prawdziwy „boom” korepetycyjny ma miejsce właśnie w czasach nam współczesnych, jednak już przed wojną biznes jakoś się kręcił.

oai:jbc.bj.uj.edu.pl:239963

04/04

Nie lubię poniedziałku

Daniel Dzienisiewicz

O niechęci do poniedziałków nie możemy zbyt wiele powiedzieć, bo specjalnie jej nie odczuwamy − tym bardziej, że słońce świeci dziś za oknem tak, że aż chce się żyć. Wiemy natomiast, że owa niechęć została rozbudzona w Polakach za pośrednictwem kultowego filmu Tadeusza Chmielewskiego z 1971 r.

04/03

O wzajemnej adoracji

Daniel Dzienisiewicz

Chyba nie ma nic gorszego niż obracanie się wyłącznie w niewielkim gronie podobnie myślących osób, wzajemne poklepywanie się po plecach i pozostawanie głuchym na inne poglądy, krytykę itp. Hamuje to bowiem wszelki rozwój i prowadzi do spoczywania na laurach.

Mówimy wtedy o towarzystwie wzajemnej adoracji. Ale czy tylko?

03/29

D(i/j/y)abeł tkwi w szczegółach

Daniel Dzienisiewicz

Jak nie socjalizm, to metafizyka — przyjrzyjmy się słowu diabeł. Warto odwołać się najpierw do jego etymologii, o której A. Brückner pisze następująco (hasło djabeł):

jak w czeskiem zamiast diaboł, z łac. (greckiego) diabolus, ‘obmówca’; skrócono widocznie djaboła w djabła, a do niego dorobiono nowy pierwszy przypadek, ale djaboł utrzymał się w ustach ludu. Najzwyklejszy to wykrzyk w najrozmaitszych kształtach; duchowieństwo sarkało daremnie na to »wzywanie« djabłów; dla niepoznaki odmieniano słowo: djacheł, djasek (tak samo u Czechów, dias, dies, diesiti, ‘straszyć’); z , dziabeł, dziablica. Pojęcie a więc i nazwy złego ducha, obce Słowianom, doszły ich z chrześcijaństwem dopiero, por. szatan, lucyper, jancychryst, korfanty (na Śląsku w 17. w.), wszystko kościelne; p. bies, czart; na Rusi dijawoł wedle wymowy greckiej, u nas wedle łacińskiej.

03/28

Bez komentarza 17

Filip Graliński

03/25

Niejedno oblicze soc(y)jalizmu

Daniel Dzienisiewicz

W opublikowanym niedawno u nas Dialogu Konserwatysty i Postępowca przywołany został Janusz Korwin-Mikke jako idol tego pierwszego.

Od strony językowej (i nie tylko) jest to postać niezwykle ciekawa, szczególnie, że bardzo często chłoszcze różnej maści socjalizmy i i ich zwolenników, czyli socjalistów (coś nam się wydaje, że na liście frekwencyjnej wyrazów używanych przez JKM te słowa mogłyby uzyskać naprawdę wysokie noty).

Zainspirowało nas to do sprawdzenia, jak socjalizm kształtował się diachronicznie.

03/24

Na krzyż: obwieszczenie vs. komunikat

Daniel Dzienisiewicz

Pragniemy zawiadomić, że wyraz komunikat w pierwszej połowie XIX w. używany był bardzo rzadko. Nie można tego za to powiedzieć o obwieszczeniu, które zażywało wtedy niezgorszej reputacji. Jednak wkrótce role się odwróciły:

03/22

Może małe wagary?

Daniel Dzienisiewicz

Dziś pierwszy dzień wiosny (kalendarzowej). Jak słusznie informuje Wikipedia, zawsze nasila się wtedy chęć nicnierobienia (lub niechęć robienia czegokolwiek):

Wagary nasilają się zwłaszcza w okresie wiosennym, a potęguje je ładna, słoneczna pogoda. Jest to związane z typowym dla większości ludzi mieszkających w strefie klimatu umiarkowanego rozprężeniem wiosennym i ogromną chęcią przebywania na świeżym powietrzu w miejscu pełnym słońca, następującym po długim zimowym czasie jego braku.

My już jesteśmy starzy (ale tylko biorąc pod uwagę lata, bo duchem niekoniecznie), więc nie możemy sobie pozwolić na taką beztroskę. U młodszych (wiekiem) dzień ten powoduje ogromną chęć ucieczki z zajęć/lekcji. W związku z tym powyższe źródło informuje nas także, iż:

W skrajnych przypadkach taka absencja może dotyczyć całej klasy szkolnej (spowodowana jest wówczas zwykle obawą przed jakimś trudnym egzaminem lub pracą klasową) lub nawet kilku klas oraz całej szkoły np. w pierwszy dzień wiosny kalendarzowej (21 marca), czego przykładem w Polsce jest obchodzone przez uczniów w tym dniu nieformalne święto Dzień Wagarowicza.

Fakt, bezsprzecznie istnieje pewna zbieżność.

03/21

Słowo na niedzielę

Daniel Dzienisiewicz

Niedziela, więc niedzielnie. Tytułowy frazem można określić mianem „kościelnego”. „Wziął się” (przynajmniej w tekstach, być może w Kościele, np. podczas mszy, był w użyciu wcześniej) z tytułu programu telewizyjnego poświęconego tematyce religijnej:

oai:bibliotekacyfrowa.eu:16039

Jest więc stosunkowo nowy.

03/19

Na krzyż: telewizja vs. internet

Daniel Dzienisiewicz

Nie wiemy jak Czytelnicy, ale piszący te słowa telewizora już nie ma, a telewizję ogląda sporadycznie. Zawsze bowiem uważał, że lepszym źródłem wiedzy są książki i internet. Zresztą jeśli idzie o książki i filmy, to można legalnie poczytać i obejrzeć je dziś w sieci. Zatem internet wyraźnie deklasuje „pudło”.

03/18

Potem może kawaler utonąć

Daniel Dzienisiewicz

Dziennikarstwo to podobno drugi najstarszy zawód świata. Dociekliwość nie zawsze bowiem jest czymś pozytywnym, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej pogoń za sensacją. O stosunkowo niegroźnej dociekliwości „plotkarskiej”, która sprawiła, że na łamach prasy został odnotowany wyjazd Mendelejewa z Warszawy już pisaliśmy.

Dziś o ciekawskich fotoreporterach powiemy paparazzi. Skąd ta nazwa? Z filmu Felliniego Dolce vita (Słodkie życie) z 1960 r., w którym Paparazzo występuje jako imię natrętnego fotografa.

03/16

Taekwondo

Daniel Dzienisiewicz

Jeśli chodzi o sport, to najsłynniejszym koreańskim produktem jest chyba taekwondo (태권도). Dyscyplina ta pojawiła się w Polsce stosunkowo późno w porównaniu z japońskimi sztukami walki, jak np. karate:

03/11

Koreanie czy Koreańczycy?

Daniel Dzienisiewicz

Język z trudem przyswaja azjatyckie nowinki. Pamiętacie wariant vietnamski, który przez jakiś czas funkcjonował w polszczyźnie? Otóż kontynuując nasz cykl, stwierdzamy, że nie tylko Wietnam przyczyniał się w historii do wzrostu wariantywności polskiej leksyki, ale i Korea.

03/10

Dołączamy do rewolucji: Gienek!

Daniel Dzienisiewicz

Jak w tytule: dołączamy do rewolucji. Niejednokrotnie udowadnialiśmy, że bliski naszemu sercu jest uzus, a nie normy narzucone przez różnej maści poprawnościowców. Cieszymy się, że nie jesteśmy w tym poglądzie osamotnieni i śmiało (współ-)promujemy dziś pisownię Gienek!

03/09

Bez komentarza 16

Filip Graliński

03/03

Żółta prasa

Daniel Dzienisiewicz

Kiedy mówimy o dziennikarstwie skierowanym wyłącznie na prezentowanie sensacyjnych wiadomości, to o jego „produktach” wyrażamy się jako o tabloidach, brukowcach, szmatławcach itp. Na modłę angielską (oraz np. rosyjską) funkcjonowało jednak jeszcze (a i obecnie ma się całkiem nienajgorzej) określenie żółta prasa.

03/01

Bez komentarza 15

Filip Graliński

02/24

Podwójne na krzyż: czemprędzej i czym prędzej

Daniel Dzienisiewicz

Tego jeszcze nie było: podwójne na krzyż! Dziś przyglądamy się wariantom czemprędzej i czym prędzej, które długo ze sobą walczyły zanim zwyciężyło współczesne czym prędzej.

02/22

Zima stulecia zdarza się dość często

Daniel Dzienisiewicz

Ostatnio zrobiło nam się trochę bardziej wiosennie, ale nie dajmy się zwieść pozorom… wszak do końca zimy jeszcze daleko! Ta smutna konstatacja sprzyja rozważaniom na temat zimowych wrażeń i wybieganiu myślami w przeszłość, ku minionym zimom, które bywały wcale ostre. Wprawdzie sformułowanie zima stulecia jest dość nowe, bo sięgające drugiej połowy XX w., ale z wyjątkowo surowymi zimami ludzie mieli przecież do czynienia od dawien dawna.

02/16

Bez komentarza 14

Filip Graliński

02/14

Na krzyż: ateusz vs. ateista

Daniel Dzienisiewicz

Dziś o osobie niewierzącej w Boga mówimy ateista. Jednak nasi przodkowie (a przynajmniej ich część) pewnie określiliby niewierzącego mianem ateusza. Słownik Doroszewskiego notuje obie formy. Słownik Szymczaka również, lecz ateusz oznaczony został w nim już kwalifikatorem daw.

02/13

Okno możliwości

Daniel Dzienisiewicz

O tym, że angielszczyzna wdziera się do polszczyzny drzwiami i oknami nie trzeba nikogo informować ani specjalnie przekonywać (w razie ewentualnych wątpliwości). Puryści co prawda narzekają, ale ich uwagi i tak pozostają głosem wołającego na puszczy, bo językowi pedanci swoje, a reszta swoje. Wraz z potokiem anglicyzmów wlało się do naszej mowy ojczystej wyrażenie okno możliwości (ang. window of opportunity).

02/09

Bez komentarza 13

Filip Graliński

02/08

Na krzyż: dla czego vs. dlaczego

Daniel Dzienisiewicz

Jak wczoraj raczył poinformować Czytelników kol. Filip, piwo bezalkoholowe okazało się zdradliwe. Pytanie: dlaczego? Najwidoczniej był to wynik spisku producentów, bo jakoś nie potrafimy znaleźć żadnego racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji. Nawiasem pisząc, ciekawostką jest fakt, że sam przysłówek dlaczego ma dość intrygującą historię, znakomicie nadającą się do naszej serii Na krzyż! Okazuje się zatem, że nawet zdawałoby się najprostsze pytania mogą inspirować retronautów.

02/05

Bez komentarza 12

Filip Graliński

02/01

Kitaj i kitajka

Daniel Dzienisiewicz

Kitaj to oczywiście Chiny. Wyraz pochodzi z języka rosyjskiego (Китай) i, zgodnie z informacjami zamieszczonymi w Słowniku etymologicznym M. Fasmera, nawiązuje do nazwy tungusko-mandżurskiego ludu K’itan, mającego podbić Państwo Środka w X w. Na polskich kresach wschodnich, pod wpływem języka rosyjskiego, także określano niegdyś w ten sposób Chiny — znam świadectwa o człowieku, który uczył się w gimnazjum w Mariampolu i zawsze kategorycznie protestował przeciwko używaniu nazwy Chiny zamiast Kitaj. Do dziś na modłę rosyjską określamy Chińczyków mianem kitajców, a o towarach z Chin mówimy, że są kitajskie — wyrazy te mają jednak w polszczyźnie, w odróżnieniu od ruszczyzny, jednoznacznie lekceważący charakter.

Ciekawe są także rzeczowniki kitaj i kitajka — i nie, nie mamy tutaj na myśli po prostu Chin i Chinki.

01/31

Na krzyż: NRF vs. RFN

Daniel Dzienisiewicz

Kolejny odcinek Na krzyż i kolejny problem (a zarazem jeden z najulubieńszych wykresów kol. Filipa): Niemiecka Republika Federalna czy Republika Federalna Niemiec? Obie formy były stosowane w okresie PRL dla określenia Zachodnich Niemiec. Punktem zwrotnym okazał się dzień 7 grudnia 1970 roku, kiedy Józef Cyrankiewicz i Willy Brandt podpisali Układ PRL-RFN (niem. Warschauer Vertrag) o normalizacji stosunków między dwoma państwami. Wydarzenie to przyczyniło się do zmiany przyjętej dotychczas abrewiatury NRF na RFN. Najwcześniej odnaleziona wzmianka prasowa o Niemieckiej Republice Federalnej chwali „niezłomną postawę” francuskiego pisarza Pawła Valery „wobec okupanta i kolaboracjonistycznego wydawnictwa NRF, z którym przed wojną stale współpracował”.

oai:mbc.malopolska.pl:12773

01/30

Bez komentarza 11

Filip Graliński

01/24

Na krzyż

Daniel Dzienisiewicz

Splot różnych wydarzeń sprawił, że od słowa do słowa podczas naszego wczorajszego spotkania wymyśliliśmy nową i (mamy nadzieję) ciekawą serię — zatytułowaliśmy ją Na krzyż.

Na czym będzie polegać ten cykl? Otóż w jego ramach będziemy prezentować wykresy częstości dla wyrazów z malejącą frekwencją oraz ich wariantów z frekwencją rosnącą. Zwizualizowane zostaną momenty „przecięcia się” obu form, które tworzą charakterystyczny znak „X”. Taki obrazek pozwoli zlokalizować okres przejściowy, w którym częstość użycia obu wariantów była mniej więcej podobna. Oczywiście oprócz walorów poznawczych ważnym powodem ogłoszenia cyklu jest fakt, że takie wykresy najzwyczajniej w świecie nas bawią, a wszyscy jak jeden mąż uważamy, że bez frajdy nie ma nauki! Rozpoczynamy od wyrazów ponadto oraz nadto. Miłej wspólnej zabawy!

01/20

Kommunizm

Daniel Dzienisiewicz

We współczesnej polszczyźnie piszemy komunizm, kiedy mówimy o tym, co Józef Mackiewicz określał mianem katastrofy (Katastrofa to nie śmierć połowy ludzkości w wojnie atomowej. Katastrofa to życie całej ludzkości pod panowaniem ustroju komunistycznego). Przyjrzyjmy się innym językom: angielska pisownia to communism, niemiecka — Kommunismus, francuska — communisme, a rosyjska — коммунизм. Co je łączy? Otóż pisane są przez podwójne „m” — są to tak zwane geminaty (podwojone spółgłoski), o których już wspominaliśmy. Czy odnajdziemy takie formy również w polskich tekstach?

01/19

Bułka z masłem i kaszka z mleczkiem

Daniel Dzienisiewicz

Mówiąc o czynności prostej, trywialnej, częstokroć wyrażamy łatwość jej wykonania przy pomocy sformułowań zawierających komponenty „żywieniowe”. Robią tak zresztą nie tylko Polacy, ale i użytkownicy innych języków: w języku angielskim powszechnie stosowane jest określenie piece of cake, a w rosyjskim — проще пареной репы. Warto odnotować na marginesie, że Anglosasi w ostatnim czasie stosują także reprodukt easy, peasy, lemon squeezy (zob. Internet). W języku polskim w tej kategorii wagowej konkurują ze sobą dwa frazeologizmy: bułka z masłem i kaszka z mleczkiem.

01/14

Bez komentarza 10

Filip Graliński

01/09

Pracownik socjalny

Daniel Dzienisiewicz

Wczoraj o modzie, dziś o zawodach.

Mikołaj Brenk w abstrakcie do artykułu pt. 45 lat zawodu „pracownik socjalny” w Polsce twierdzi:

Minęło 45 lat od czasu, kiedy w Polsce pojawił się nowy zawód - pracownik socjalny. Oficjalnie nazwę tego zawodu wprowadzono Zarządzeniem Ministra Oświaty z dn. 4 listopada 1966 r.1. Określenie “pracownik socjalny” miało docelowo oznaczać wykwalifikowanych pracowników opieki społecznej. W Polsce zwrot ten był nowością, natomiast na Zachodzie znany był już wcześniej. Inaczej mówiąc, była to kalka językowa określeń funkcjonujących w krajach europejskich, np. angielskiego Social Worker, czy niemieckiego Social Arbeiter. Wprowadzenie zawodu pracownika socjalnego w 1966 r. nie było tylko formalną zmianą nazwy profesji wykonywanej dotychczas przez opiekunów społecznych. Związane było przede wszystkim z dynamicznymi przemianami systemu opieki i pomocy społecznej, jakie na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego stulecia dokonywały się w naszym kraju. Genezy stworzenia zawodu “pracownik socjalny” należałoby upatrywać m.in. w chęci przekazania przez państwo działań z zakresu opieki społecznej w ręce osób wykształconych w tym kierunku.

01/08

Od kiedy znamy second handy?

Daniel Dzienisiewicz

W jakiś magiczny sposób w me ręce trafiła (a raczej pojawiła się na ekranie mojego komputera) praca pt. Od obyczaju do mody. Przemiany życia codziennego (red. J. Zalewska i M. Cobel-Tokarska, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki Specjalnej, Warszawa 2014). W rozdziale 18. zatytułowanym Second hand. Indywidualizm w społeczeństwie masowym Sylwia Mordak (s. 391) pisze:

Sklepy z używaną odzieżą mają wiele nazw. W Polsce bardzo dobrze przyjęła się nazwa second hand, którą będę posługiwała się w pracy. Ten termin obowiązuje także w Anglii, a do Polski najwięcej ubrań sprowadzanych jest właśnie z Wysp Brytyjskich. Myślę, że właśnie dlatego jest tak popularny w naszym kraju. Dodatkowo nie ma ona negatywnego wydźwięku, tak jak polskie określenie szmateks, ciupek, lumpeks czy ciucholand. Nie udało mi się znaleźć informacji o tym, kiedy po raz pierwszy użyto słowa second hand.

01/07

Turniura i świerszcz

Filip Graliński

Przemija moda, przemijają słowa…

01/06

Zamykać na cztery i trzy spusty

Daniel Dzienisiewicz

Podczas pierwszego poświątecznego spotkania między mną i kolegą Łukaszem wywiązała się interesująca dyskusja: otóż zastanowiło nas, czy mówimy zamykać na cztery spusty, a może na trzy spusty? Łukasz odruchowo powiedział, że na trzy, ja – że na cztery. Częściej spotykałem formę na cztery, więc wydawała mi się bardziej naturalna. Postanowiliśmy zatem odwołać się do liczb.

01/02

Szczęśliwego Nowego Roku!

Daniel Dzienisiewicz

Formuła życzeń noworocznych potrzebowała trochę czasu, by zyskać popularność, którą może poszczycić się obecnie:

12/31

Bez komentarza 9

Filip Graliński

12/25

Oklepanka

Daniel Dzienisiewicz

Dzisiejszy post zainspirował przedwczorajszy wpis, w którym przytaczałem XIX-wieczny cytat określający frazę muzyka łagodzi obyczaje właśnie mianem tytułowej oklepanki. Obecnie ten wyraz jest już pieśnią przeszłości, odnotowany został jeszcze w Słowniku Doroszewskiego, który podawał następującą definicję:

frazes, dowcip itp. oklepany, powszechnie znany, zbyt często powtarzany; banał, slogan

12/21

Katon Młodszy łagodzi obyczaje?

Daniel Dzienisiewicz

Kiedyś pisałem o języku pewnej znanej osobistości. Teraz natomiast trafia nam się taki rarytas! Jeszcze ciepły! Co wspólnego mają te dwie postacie? Proszę rozstrzygnąć w sercu.

Dni przedświąteczne, a tu larum grają! Katon Młodszy naszych czasów, stosując taktykę Katona Młodszego czasów dawnych, zwaną za Wielką Wodą „filibuster”, chce łagodzić obyczaje. Pianie o obyczajach przez przedstawicieli sceny politycznej już samo w sobie jest kuriozalne, ale skoro rozmaite katony krzyczą, to trzeba to wykorzystać w celach naukowych.

12/18

Scena polityczna

Daniel Dzienisiewicz

Książka Dariusza Fikusa pt. „Mowa gazetowa” (Rzeczpospolita, 1994) jest zbiorem felietonów publikowanych w „Rzeczpospolitej” w latach 1992-1994. W tamtym okresie byłem oczywiście dzieckiem, więc nie mogłem czytać jej tuż po wydaniu. Nabyłem ją jednak w tym tygodniu i pochłaniam z wielkim zainteresowaniem, ponieważ jest poświęcona językowi polskiej prasy po roku 1989. Jako wielki miłośnik tej problematyki nie mogę sobie bowiem odmówić tej przyjemności.

Jeden z pierwszych tekstów w książce opisuje pochodzący z języka angielskiego frazem scena polityczna (s. 11-12).

12/17

Vietnamski

Daniel Dzienisiewicz

Poszukując w tekstach informacji na temat Wietnamu, które mogłyby zainteresować naszych Czytelników, natknęliśmy się na pewną ciekawostkę ortograficzną. Otóż w okresie PRL, przede wszystkim w latach 40. i 50., obok dominującej formy wietnamski występował wariant vietnamski. Doskonale ilustruje to poniższy wykres:

12/16

Bez komentarza 8

Filip Graliński

12/14

Samochód studyjny czy studialny?

Daniel Dzienisiewicz

Ostatnio trochę ruszyło się u nas od strony motoryzacyjnej. Jedziemy więc dalej.

W komunikacie Rady Języka Polskiego pt. Samochód studialny, zamieszczonym w zeszycie 5. „Poradnika Językowego” w 2002 r.1, rozstrzygano, która forma, studyjny czy studialny, powinna być stosowana przy opisie pewnego typu samochodu do badania nowych rozwiązań konstrukcyjnych. Sekretarz Rady, autorka komunikatu, wskazywała, iż w stosunku do samochodu, który służy celom badawczym lepiej używać przymiotnika studialny, ponieważ pochodzi on od rzeczownika studia (‘wnikliwe badanie naukowe nad jakimś przedmiotem’). Zastrzegła jednak, że istnieje możliwość, iż samochód studyjny jest frazeologizmem, a więc połączeniem, w którym semantyka poszczególnych komponentów nie wpływa na globalne znaczenie związku wyrazowego. Autorowi pytania poradzono jednak, aby upowszechniał formę samochód studialny, jeśli zależy mu na przejrzystości terminologii motoryzacyjnej.

Taka odpowiedź mogłaby wydawać się ze wszech miar słuszna, jeśli rozpatrywalibyśmy ten wyraz wyłącznie z pozycji poprawnościowych. Nas jednak bardziej interesuje uzus.

12/09

Bez komentarza 7

Filip Graliński

12/05

Japońskość polszczyzny na wykresach

Daniel Dzienisiewicz

Przedwczoraj pisaliśmy o japońskich sztukach walki. Widocznie nie możemy żyć bez Japonii, gdyż dziś mamy zamiar ponownie dostarczyć trochę nowych wrażeń związanych z Krajem Kwitnącej Wiśni. O co chodzi? Otóż zajrzeliśmy do Słownika języka polskiego pod red. S. Dubisza i wyłowiliśmy z niego kilka wariantów niektórych zarejestrowanych tam japonizmów. W związku z tym prezentujemy galerię, która pomoże Czytelnikowi zorientować się, które formy były (są) częściej (rzadziej) używane w ciągu ostatnich 200+ lat. Zapraszamy!

11/30

Chłopek-roztropek

Daniel Dzienisiewicz

Bardzo często kiedy mówimy o człowieku prostym, niewykształconym, a jednocześnie przemądrzałym (przy czym mówimy to zwykle w sposób lekceważący), używamy sformułowania chłopek-roztropek. Dzieje tego reproduktu w polskim piśmiennictwie mają już dość długą historię, sięgającą połowy XIX w.

Wtedy bowiem został ogłoszony drukiem „Bajarz Polski. Zbiór baśni, powieści i gawęd ludowych” A. J. Glińskiego. Jak wskazuje tytuł tej pozycji, chłopek-roztropek musiał być znany w tzw. „narodzie” o wiele wcześniej, a bajki o nim musiały być na tyle popularne w zaściankach szlacheckich i wsiach białoruskich, że trafiły do dzieła Glińskiego.

11/29

Brać na kieł

Daniel Dzienisiewicz

Szukając przysłów w XIX-wiecznej prasie, szczęśliwym trafem natknąłem się na cały ich wysyp w lwowskim „Słowie”:

oai:http://jbc.bj.uj.edu.pl:201397

Od razu moją uwagę zwrócił dentysta, który bierze na kieł. Co to w ogóle znaczy?

11/22

Bez komentarza 6

Daniel Dzienisiewicz

11/21

Czytając dzieciom „Akademię pana Kleksa”

Filip Graliński

… napisaną — przypomnijmy — w 1946 roku.

angielski plasterek

Już na początku książki kilka razy pojawia się angielski plasterek. Cóż to takiego? Encyklopedia Gutenberga podaje taką definicję:

(Emplastrum adhaesivum anglicum), tafta powleczona po jednej stronie karukiem (klej rybi), po drugiej zaś nalewką benzoesową, służy do pokrywania małych ranek (świeżych i nieropiejących).

Wygląda na protoplastę plastra („protoplaster”…), może ktoś lepiej znający się na historii medycyny nas oświeci?

11/20

Jeszcze (krótko) o wi(c)hajstrze

Daniel Dzienisiewicz

Są takie wyrazy, o których można mówić i pisać w nieskończoność i w zagadkowy sposób nigdy się nam nie nudzą. Bezsprzecznie należy do nich wi(c)hajster. Pisali o nim np. J. Bralczyk i M. Czeszewski. Pisano o nim także w Internecie, np. tutaj, tutaj, a także tutaj.

W ostatnim z przytoczonych źródeł Pan Literka zastanawiał się nad pisownią tego wyrazu przez „h” i „ch”. Z jego rozważań wynika, że obecnie obowiązuje nas pisownia wihajster, chociaż niektórzy językoznawcy skłaniają się ku formie wichajster. Niedawno obszernie na ten temat wypowiadał się Artur Czesak z załogi Dobrego Słownika, obalając mit wi(c)hajstra jako zapożyczenia leksykalnego z języka niemieckiego oraz wykazując, że nie jest to neologizm powojenny. Pragniemy oznajmić, że jest nam tym bardziej miło, że do tego „szach-mata” przyczyniło się Depozytorium leksykalne języka polskiego profesora Wierzchonia, w którym ten wyraz widnieje pod datą 1938. Wpis A. Czesaka zainspirował nas do sięgnięcia do naszych źródeł w celu odnalezienia wcześniejszych wi(c)hajstrów.

11/17

O wybijaniu się na niepodległość i pewnym Japończyku

Daniel Dzienisiewicz

Dziś trochę luźnych przemyśleń związanych ze wczorajszym Świętem Niepodległości i… pierwszym Japończykiem w Polsce.

Polacy nie odzyskaliby upragnionej niepodległości, gdyby nie z jednej strony ruchy narodowe, a z drugiej socjalne. Do tych pierwszych zaliczyć należy Ligę Narodową (1893-1928), stanowiącą kontynuatorkę wcześniejszej Ligi Polskiej (1887-1894), w których działały m.in. takie prominentne osobistości, jak Zygmunt Miłkowski, Zygmunt Balicki, Jan Ludwik Popławski czy Roman Dmowski. Z drugiej strony istniała Polska Partia Socjalistyczna (1892-1948; później działająca na emigracji, w kraju była reaktywowana w 1987 r.), głosząca program „wyzwolenia z jarzma kapitalizmu”, a celem jej walki była „niepodległa rzeczpospolita demokratyczna”. Ciężka praca organizacji narodowych oraz klasowych doprowadziła do realizacji zamierzonego celu. Pozostańmy jednak w czasach przedniepodległościowych.

11/12

Bez komentarza 5

Filip Graliński

11/11

O piętach i innych częściach ciała

Daniel Dzienisiewicz

Dziś będzie bardzo somatycznie, czyli od stóp do… sempiterny. Odpowiadając na prośbę o wyjaśnienie etymologii rzeczownika chwalipięta, prof. Długosz-Kurczabowa odnotowała poświadczenie z 14 numeru „Świerszczyka” z 1951 r., które posłużyło za przykład użycia tego wyrazu w Słowniku języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego. Do tej pory poświadczenie to — zgodnie z tym, co napisała prof. Długosz-Kurczabowa — uznawane było za najwcześniejsze. Rzeczone słowo miało zastąpić wcześniej używane wyrazy chwalidupa oraz chwalidupski. Czy było tak w istocie?

11/10

Szynobus tygodnia 9

Daniel Dzienisiewicz

Piszący te słowa spotkał się kiedyś z opinią, że słuchanie Slayera o poranku jest lepsze nawet od porannej kawy. Być to wszystko może, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że niektórym udaje się wytrzymać bez obu i całkiem nieźle sobie radzą. Nie znaczy to wcale, że nie czerpią przyjemności z małych rzeczy — czerpią aż nadto. Tym bowiem, czym dla całego dnia jest kawa lub thrash metal, dla tygodnia może być Szynobus, którego przyjazd natychmiast maluje uśmiechy na twarzach ludu miast i wsi i przywraca chęć do życia najbardziej nawet zgorzkniałym pierdołom. A zatem: proszę wsiadać, drzwi zamykać!

OJ UW podaje, że prezydencja to wyraz nowy. Jeden z przytaczanych kontekstów użycia odnosi się nawet do Unii Europejskiej. Z takim autorytetem trudno polemizować, niemniej jednak — spróbuję.

Pamiętają Państwo destynację, co to niby miała być taką nówką sztuką, a tu figa z makiem (z pasternakiem)? Z prezydencją jest podobnie!

11/08

Bez komentarza 4 (z historii reform ortografii)

Daniel Dzienisiewicz

oai:http://ebuw.uw.edu.pl:83921

11/06

„Urzędownie był proszony, aby się wnet ztąd wyniósł”

Daniel Dzienisiewicz

Wertując elektroniczną wersję Słownika Doroszewskiego, odnalazłem dwa ciekawe wyrazy, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Współcześnie mówimy (dość często), że coś jest urzędowe oraz że coś jest załatwiane urzędowo. Słownik Doroszewskiego ma jednak na swej liście haseł piękne warianty tych dwóch słów, opatrzone kwalifikatorem daw.: są to odpowiednio przymiotnik urzędowny oraz przysłówek urzędownie. Mało tego!

11/04

„Lachiw rizaty”, czyli z historii pewnego reproduktu

Daniel Dzienisiewicz

Obyś żył w ciekawych czasach! (chciałoby się dodać: i miejscu) – nikt trzeźwo myślący nie chce usłyszeć pod swoim adresem tego starożytnego przekleństwa. Niestety ktoś kiedyś musiał te słowa wypowiedzieć, gdyż przyszło nam żyć w czasach aż nader ciekawych. Swoją drogą: zawsze żyliśmy w takich czasach, bo położenie geopolityczne Polski nie należy do najszczęśliwszych, więc właściwie co to za nowość? Siądźmy zatem wygodnie i przeanalizujmy na chłodno naszą sytuację wschodnią.

Zgodnie z koncepcją duetu Giedroyc-Mieroszewski, niepodległość Polski ma wzmacniać istnienie na wschodzie tzw. ULB, tj. niepodległej Ukrainy, Litwy i Białorusi. Dlaczego jest to takie ważne? Otóż blok suwerennych państw na wschodzie oddziela Polskę od Rosji, dzięki czemu nie jesteśmy zmuszeni do bezpośredniego borykania się z różnymi przejawami imperialnej polityki „niedźwiedzia”.

11/03

Od wojen opiumowych do powstania bokserów i polityki jednego dziecka

Daniel Dzienisiewicz

Wpis w dużym stopniu zainspirowany wykładem śp. doc. J. Kosseckiego.

Dziś trochę historii, co prawda dość odległej, lecz nie bez znaczenia dla Polaków. 117 lat temu, 2 listopada 1899 r. w Chinach wybuchło tzw. „powstanie bokserów”, które trwało do 7 września 1901 r. Powstanie zorganizowane przez wspomnianych bokserów, czyli stowarzyszenie „Pięść w imię sprawiedliwości i pokoju”, skierowane było przeciwko rządzącym krajem Mandżurom oraz panoszącym się w Chinach „zamorskim diabłom” (głównie chodziło o europejskie mocarstwa kolonialne). Rozrost biurokracji, niski poziom życia, klęski żywiołowe i ich kryminogenne konsekwencje, a także niczym nieskrępowany prozelityzm cudzoziemców doprowadziły Chińczyków do podjęcia walki zbrojnej.

11/02

Bez komentarza 3

Filip Graliński

11/01

Wielka i duża litera

Daniel Dzienisiewicz

27 kwietnia tego roku w Poradni Językowej PWN opublikowano następujące pytanie:

Cóż to za niedopatrzenie w definicji słowa wersalik?

Określenie „czcionka dużej litery alfabetu” jest nieprecyzyjne, a nawet mylne. O ile mi wiadomo, alfabet nie określa rozmiarów liter, a litery w nim zawarte mogą być, co najwyżej, małe lub wielkie.

Prof. Katarzyna Kłosińska odpowiedziała:

Litery większego formatu są nazywane po polsku dużymi literami i wielkimi literami – określenia te są synonimiczne. W definicji znaczenia słowa wersalik nie ma więc błędu.

Zauważyłam, że kwestia nazywania wersalika dzieli społeczeństwo niemal tak silnie jak polityczne spory o Trybunał Konstytucyjny. Część użytkowników uważa, że „jedynym poprawnym” określeniem jest duża litera, część zaś – że może to być tylko wielka litera. Tymczasem język stoi ponad te podziały i uznaje obie formy.

Zainteresowało mnie, jak sytuacja tych dwóch wyrażeń przedstawia się od strony frekwencyjnej.

10/26

Bez komentarza 2

Daniel Dzienisiewicz

10/23

Szynobus tygodnia 6

Daniel Dzienisiewicz

Dziś, zgodnie z naszą już nienową świecką tradycją, dziarsko zabieramy się za rzeczownik biokosmetyk, z uśmiechem machając wszystkim z okien naszego szynobusu. Wyraz pochodzi z listy nowych wyrazów OJ UW. Czy biokosmetyki pojawiły się w polszczyźnie po roku 2000?

oai:http://mbc.malopolska.pl:60839

10/17

Bez komentarza 1

Filip Graliński

10/15

Bizantyjski czy bizantyński?

Daniel Dzienisiewicz

Nasze dotychczasowe wpisy językoznawcze miały przede wszystkim na celu prezentację najwcześniejszych wystąpień określonych wyrazów bądź fraz oraz zwięzłe przedstawienie ich historii na podstawie zgromadzonych przez nas tekstów. Dziś dla odmiany zajmę się wariantami ortograficznymi.

Jeśli ktoś zapytałby mnie o to, która forma jest częstsza, bizantyjski czy bizantyński, bez wahania odparłbym, że pierwsza. Tak bowiem zawsze mówiło się w moim otoczeniu oraz tylko taką formą posługiwano się w mojej szkole, np. na lekcjach historii. Nigdy przedtem nie spotkałem wyrazu bizantyński.

10/05

Szynobus tygodnia 2

Daniel Dzienisiewicz

Nasz Szynobus jedzie dalej i póki co nie ma zamiaru się zatrzymać.

Dziś ponownie pod lupę bierzemy wyraz z listy haseł Obserwatorium Językowego Uniwersytetu Warszawskiego. Po szynobusie przyszedł czas na jaglankę, definiowaną przez OJ UW jako:

pot.«kasza jaglana»

Mamy dowody na to, że wyraz ten nie powstał po 2000 r. Już dawno, dawno temu jaglankę własnoręcznie przyrządzała bowiem czarnooka Elijet:

oai:http://www.wbc.poznan.pl:257274

09/23

O krasnoludkach

Filip Graliński

Dzisiaj ekipa re-research.pl jedzie w odwiedziny do zaprzyjaźnionych folklorystów, więc na redatacyjny tapet bierzemy krasnoludka.

Andrzej Bańkowski w swoim „Etymologicznym słowniku języka polskiego” datuje krasnoludka na 1861 rok (zapewne chodzi o „Słownik wileński”, gdzie krasnoludek swoje hasło ma). „[K]to zmyślił to słówko […], dotąd nie ustalono. Spopularyzowała M. Konopnicka 1896” — konstatuje etymolog.

09/14

Radiowe dociekania frazematyczne: „zgniły Zachód” i „żelazna kurtyna”

Daniel Dzienisiewicz

Zgodnie z informacją przekazaną przez babcię piszącego te słowa, dnia 6 marca 2016 roku około godziny 8:00 w jednej z krajowych stacji radiowych zastanawiano się, kiedy w języku polskim pojawiły się wyrażenia zgniły Zachód oraz żelazna kurtyna. Jako badacze ambitni i dociekliwi (a także niezwykle uczynni) chętnie pomożemy rozwikłać tę zagadkę kolegom radiowcom.

09/02